OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami
O kazaniu na górze naszego Pana (rozprawa trzecia)

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać bada. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą,
i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami. (Mt 5,8-12)

I. l. O miłości bliźniego Pismo Święte ma do powiedzenia doprawdy same najlepsze rzeczy! Jest więc miłość bliźniego wypełnieniem zakonu oraz celem przykazań. Bez niej bowiem wszystko, co posiadamy, co czynimy, wszystko, co cierpimy, jest w oczach Boga całkowicie bez wartości. A pochodzi miłość bliźniego z miłości do Boga; jeśli zaś nie pochodzi od Boga, to taka miłość bliźniego w istocie nic nie Jest warta. Należy więc poddać wnikliwej analizie podstawy, na jakich naprawdę opiera się nasza miłość bliźniego: czy rzeczywiście na miłości do Boga, ponieważ miłujemy Go, gdyż On nas przedtem umiłował, tzn. czy w istocie jesteśmy czystego serca. Fundamentem niewzruszonym bowiem jest to, że błogosławionymi są ludzie czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

2. Ludźmi czystego serca są ci, których serca Bóg oczyszcza tak jak On czysty jest; są nimi ci, którzy przez wiarę w krew Jezusa oczyszczeni są od wszelkiej nieczystości wewnętrznej; wreszcie są nimi ci, którzy będąc oczyszczonymi od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniają świątobliwości swojej w bojaźni Bożej. Za sprawą działania łaski Bożej, dzięki głębi ubóstwa ducha oczyszczeni są od pychy; dzięki łagodności i pokorze oczyszczeni są od gniewu oraz wszelkiej gwałtownej namiętności; dzięki łaknieniu i pragnieniu sprawiedliwości, które pochłaniają ich dusze, oczyszczeni są od wszelkiego dążenia, które nie ma na celu radości w Bogu, podobania się Mu, znajomości Boga oraz coraz większej miłości do Niego. W rezultacie, miłują Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej, z całej myśli swojej i z całej siły swojej.

3. Takie właśnie rozumienie czystości serca w niewielkim jednak stopniu było przedmiotem nauczania różnego rodzaju fałszywych nauczycieli i to we wszystkich epokach! Nauczali bowiem jedynie powstrzymywania się od przejawów zewnętrznej nieczystości, których Bóg wprost zakazuje. Nie nauczali jednak samej istoty czystości serca, przez co osłabiali czujność, i w konsekwencji, sankcjonowali praktykowanie wszelkiego rodzaju wewnętrznej nieczystości.

Znamienny przykład takiej właśnie praktyki Pan nasz przytoczył w słowach:
Słyszeliście, iż powiedziano: „Nie będziesz cudzołożył.” Wyjaśniając te słowa ślepi przywódcy, ślepych, kładli jedynie nacisk na powstrzymywanie się przez ludzi tylko od zewnętrznego postępowania pełnego nieczystości. „A ja powiadam wam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.” Bóg, bowiem miłuje prawdę chowaną na dnie duszy. On bada serce i nerki. Jeśli będziesz knuć coś niegodziwego w sercu swoim, Pan ciebie nie wysłucha.

4. A Bóg nie dopuszcza najmniejszego choćby pretekstu do popełniania grzechu nieczystości. Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła. Jeśli ktoś nie mniej drogi tobie niż twoje prawe oko miałby dawać ci okazję do występku przeciwko Bogu, czy też stać się tym, który wzbudza w duszy twojej bezecną pożądliwość, niezwłocznie i nieodwołalnie porzuć jego ścieżki. A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało cale ciało twoje znaleźć się w piekle. Jeśli ktoś, kto wyda się tobie tak niezbędny jak twoja prawa ręka, miałby dawać ci okazję do grzechu czy też nieczystej pożądliwości, nawet gdyby nigdy nie miała ona wyjść poza granice twojego serca ani uzewnętrznić się w słowach czy czynach, raz na zawsze zerwij z nim wszelkie kontakty - zaprzestań ich bezzwłocznie - powierzając go Bożej opiece. Albowiem wszelka utrata czy to przyjemności, czy własności, czy przyjaciół jest lepsza niż zguba własnej duszy.

Zanim w takim właśnie przypadku podejmie się decyzję o zerwaniu raz na zawsze wszelkich kontaktów, nie byłoby rzeczą niewłaściwą, po pierwsze, sprawdzić, czy nieczysty duch nie może być wypędzony przy pomocy postu i modlitwy oraz skrupulatnego powstrzymywania się od wszelkich działań, słów, a nawet spojrzeń, które wydają się stanowić sposobną okazję do zła. Po drugie, jeśli te środki okażą się niewystarczające, byłoby rzeczą właściwą poprosić o radę swojego doradcę duchowego albo przynajmniej kogoś, kto ma doświadczenie w sprawach Bożych, co do czasu i sposobu owego zerwania. Ale nie radź się ciała i krwi, abyś pod wpływem obłędu nie uwierzył kłamstwu.

5. Ani nawet małżeństwo, rzeczywiście święte i czcigodne, nie może posłużyć za pretekst, żeby dać upust naszej pożądliwości. Powiedziano przecież:
Ktokolwiek by opuścił żonę swoją, niech jej da list rozwodowy. A wtedy wszystko będzie dobrze, pod jednym jedynym wszakże warunkiem, mianowicie, że opuszcza żonę, ponieważ jej nie kocha albo inną bardziej kocha. A ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa (tzn. cudzołóstwa, gdyż słowo porneia oznacza nieczystość w ogóle, czy to w małżeństwie czy też poza nim) prowadzi ją do cudzołóstwa (tj. jeśli powtórnie wyjdzie za mąż), a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży.

Wszelka poligamia jest więc wyraźnie zakazana, ponieważ w przytoczonych właśnie słowach Pan nasz jednoznacznie stwierdza, że każda kobieta, która ponownie wychodzi za mąż, mimo że jej dotychczasowy mąż żyje, popełnia cudzołóstwo. Analogicznie, każdy mężczyzna, który ponownie się żeni, mimo że dotychczasowa jego żona żyje, również popełnia cudzołóstwo. Chyba, że oczywiście ma miejsce rozwód, dla którego jedyną dopuszczalną racją jest przypadek cudzołóstwa. Jest to jedyny przypadek, w którym Pismo Święte nie zakazuje powtórnego zawarcia małżeństwa.

6. Taka jest czystość serca, której Bóg wymaga, a która działa w tych, co wierzą w Jego umiłowanego Syna. W takim właśnie sensie są więc błogosławieni ci, którzy soczystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Objawi się im i to nie tylko tak jak objawia się światu, ale również tak jak nie zawsze objawia się swoim własnym dzieciom. Pobłogosławi im pełnią zwiastowania Swego Ducha oraz intymną społecznością z Ojcem i z Synem Jego. On sprawi, że Jego obecność nie odstąpi ich ani o krok, a światło oblicza swego wzniesie się nad nimi. Bezustanną modlitwą ich serc będą słowa: Pokaż mi, proszę, chwałę swoją i to, o co proszą, będzie im dane. Teraz widzą Go przez wiarę (zasłona ich ciała staje się bowiem jak gdyby przezroczysta) i to nawet w tym, co stanowi najmniejsze z Jego stworzeń, we wszystkim, co ich otacza, we wszystkim, co Bóg stworzył i uczynił. Widzą Go w tym, co na górze i w tym, co w najniższych głębokościach, widzą, że On sam wypełnia wszystko we wszystkim.

Ci co są czystego serca, we wszystkim widzą Boga. Widzą Go w sklepieniu niebios, w księżycu, który wędruje w jasności, w słońcu, kiedy raduje się jak bohater, biegnąc swą drogą. Widzą Go jak czyni obłoki rydwanem swoim i sunie na skrzydłach wiatru. Widzą Go jako tego, który przygotowuje deszcz na ziemi i błogosławi jej roślinom, sprawia, że rośnie trawa dla bydła i rośliny na użytek człowieka. Widzą Stwórcę wszechrzeczy, który mądrze wszystkim rządzi i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy. Panie, Władco nasz, jak wspaniale jest imię Twoje na całej ziemi.

7. W całej opatrzności Bożej w odniesieniu do samych siebie, swoich dusz czy ciał, ludzie czystego serca w sposób szczególny odczuwała obecność Bożą. Widzą, że zawsze dla ich dobra Bóg roztacza nad nimi opiekę, gdyż wszystkiego udziela im we właściwej proporcji. Policzone są nawet ich włosy na głowie, a wokół nich i tego, co posiadają, rozciągnięta jest zasłona ochronna, albowiem stosownie do głębi swojej mądrości i miłosierdzia Bóg kieruje wszystkimi okolicznościami ich życia.

8. Ale w jeszcze bardziej szczególny sposób ludzie czystego serca doświadczają obecności Boga w Jego przykazaniach. Niezależnie, czy znajdą się w wielkim zgromadzeniu, aby oddać Panu chwałę należną imieniu Jego i oddać Mu pokłon w świętej szacie, czy wejdą do komory swojej, aby wylać swoje dusze przed Ojcem, który jest w ukryciu, czy studiują Pismo Święte albo też przyjmują wysłańców Chrystusa zwiastujących dobrą nowinę o zbawieniu, albo też spożywając chleb i pijąc z kielicha Chrystusowego, zwiastują śmierć Pańską, aż przyjdzie z obłokami niebieskimi. We wszystkich ustanowionych przez Pana środkach łaski znajdują niemożliwą do opisania bliskość Boga. Widzą Go jak gdyby twarzą w twarz i rozmawiają z Nim tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem, co jest ze wszech miar właściwym przygotowaniem do zamieszkania tam, w górze, gdzie ujrzymy Go takim, jakim jest.

9. Jakże odlegli jednak od widzenia Boga jakby twarzą w twarz byli ci, co słyszeli, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięga!, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich - a interpretowali te słowa w taki oto sposób: „nie będziesz fałszywie przysięgał kiedy przysięgasz na Pana Jahwe, tzn. dotrzymasz Panu tych właśnie przysiąg swoich", ale jeśli chodzi o inne przysięgi czy zaklęcia, są one dla Pana bez znaczenia. Tak nauczali faryzeusze. Nie tylko więc dopuszczali użycie wszelkiego rodzaju zaklęć w codziennych rozmowach, ale w ogóle uważali przysięgi za rzeczy o niewielkim znaczeniu, byle tylko nie przywoływały imienia samego Boga.

Ale Pan nasz w Kazaniu na Górze bezwzględnie, zakazuje tak wszelkich pospolitych przysiąg jak i wszelkiego krzywoprzysięstwa, oraz w oparciu o niewzruszone przekonanie, że każde stworzenie pochodzi od Boga, który jest obecny we wszystkim i ponad wszystkim, wykazuje obrzydliwość zarówno jednych jak i drugich. A ja wam powiadam, abyście w ogóle nie przysięgali ani na niebo, gdyż jest tronem Boga - i dlatego jest ono równoznaczne z przysięganiem na tego, który siedzi nad okręgiem ziemi - ani na ziemię, gdyż jest podnóżkiem stóp jego, a jest on równie trwale obecny tak na ziemi jak i w niebie, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego króla, a jest Pan godny wszelkiej chwaty w mieście Boga naszego. Ani na głowę swoją nie będziesz przysięgał, gdyż nie możesz uczynić jednego włosa białym lub czarnym, albowiem jest rzeczą oczywistą, że nawet on należy do Boga, jedynego władcę wszystkiego w niebie i na ziemi. Niechaj więc mowa wasza, tzn. wzajemna wymiana poglądów, będzie: Tak - tak, nie - nie, innymi słowy, niech będzie albo jednoznacznym twierdzeniem, albo jego zaprzeczeniem, bo co ponadto jest, to jest od złego (ek ton ponerou estin – jest złem, albo inaczej, pochodzi od diabła i jest cechą charakterystyczną jego dzieci).

10. To, że nasz Pan, kiedy wymaga tego procedura urzędowa, nie zakazuje składania oświadczeń pod przysięgą na znak ich prawdziwości, wydaje się wynikać,

(1) po pierwsze, z kontekstu słów naszego Pana, który piętnował nadużycie, jakim jest krzywoprzysięstwo i pospolite zaklęcia, a nie składanie przysiąg przed urzędnikiem publicznym;

(2) po drugie, z samych słów, przy pomocy których sformułowany jest wniosek: Niech więc mowa wasza albo wymiana poglądów będzie: Tak – tak, nie – nie;

(3) po trzecie, z Jego własnego przykładu, ponieważ, przypomnijmy. Pan nasz sam udzielił odpowiedzi pod przysięgą, kiedy wymagał tego od Niego urzędnik. Gdy bowiem arcykapłan rzekł do niego: Zaklinam cię na Boga żywego, abyś nam powiedział czy ty jesteś Chrystus, Syn Boga, Jezus natychmiast odpowiedział twierdząco: Tyś powiedział (tzn. powiedziałeś prawdę). Niemniej jednak (albo raczej, nadto) odtąd ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego na prawicy mocy Bożej i przychodzącego na obłokach nieba,

(4) po czwarte, z przykładu samego Boga, mianowicie Ojca, który chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy niewzruszoności swego postanowienia, poręczył je przysięgą.

(5) Po piąte, z przykładu św. Pawła, o którym sądzimy, że miał ducha Bożego, dobrze więc rozumiał ducha swojego Mistrza. I tak powiada św. Paweł w Liście do Rzymian: Świadkiem jest mi Bóg, że nieustannie o was pamiętam; a do Koryntian pisze św. Paweł: Ja zaś wzywam Boga na świadka, na duszę moją, że do Koryntu nie przybyłem jeszcze, z kolei do Filipian pisze: Albowiem Bóg mi świadkiem, jak tęsknię do was wszystkich serdeczną miłością Chrystusa Jezusa. Wynika stąd jednoznacznie, że jeśli Apostoł znał sens wypowiedzi swojego Pana, nie zakazują one składania przysiąg przy ważnych okazjach, a nawet do siebie nawzajem, o ileż mniej więc zakazują czynić to przed urzędnikiem publicznym! Wreszcie przytoczmy i ten przykład wypowiedzi Apostoła, który dotyczy składania uroczystych przysiąg (a trudno sobie wyobrazić, żeby z czystym sumieniem wzmiankował wypowiedź tej treści, gdyby jego Pan całkowicie jej zakazał): Ludzie przysięgają na kogoś większego (mianowicie większego niż oni sami), a zakończeniem ich sporu jest przysięga, która jest stwierdzeniem.

11. Ale prawdziwie wielką lekcją, której tutaj udziela nam Pan, i którą ilustruje przykładem jest to, że Bóg jest we wszystkich rzeczach oraz że naszą powinnością jest dostrzec odbicie Stwórcy w każdym stworzeniu. Jeśli bowiem patrzymy na rzeczy i używamy ich jako oddzielnych od Boga, jest to niczym innym jak wyrazem praktycznego ateizmu. Ale myśl prawdziwie wielka postrzega niebo i ziemię oraz wszystko, co w nich jest, jako coś, co wypełnia Bożą dłoń, gdyż Bóg przez swą nieprzerwaną obecność zapewnia wszystkiemu trwałość bytu, przenikając i nadając życie całemu stworzeniu, przez co prawdziwie jest duszą wszechświata.

II. 1. W dotychczasowych rozważaniach nasz Pan poświęcił główną uwagę nauczaniu religii serca. Pokazał więc przede wszystkim, czym chrześcijanie być powinni. Obecnie przechodzi do pokazania tego, co także powinni czynić, mianowicie, jak wewnętrzna świętość powinna uzewnętrzniać się w relacjach z innymi ludźmi. Powiada: Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani. . -

2. W oryginale greckim „pokój czyniący" określeni są mianem „hoi eirenopoioi". Dobrze wiadomo, że słowo „eirene" oznacza w Piśmie Świętym wszelkiego rodzaju dobro, wszelki rodzaj błogosławieństwa, który związany jest albo z duszą, albo ciałem, albo czasem, albo wiecznością. Kiedy św. Paweł w pozdrowieniach Listów do Rzymian i Koryntian życzy „łaski i pokoju", to tak jak gdyby mówił: „Obyście doświadczali wszelkich błogosławieństw, duchowych i doczesnych, wszystkiego, co dobre, a co Bóg przygotował tym, którzy go miłują, jako owocu darmo danej, niezasłużonej miłości i przychylności Bożej."

3. Łatwo więc zauważyć, w jak bardzo szerokim sensie określenie „pokój czyniący" należy rozumieć. W swoim dosłownym znaczeniu określenie to odnosi się do tych, co miłują Boga i człowieka, a których wstrętem i odrazą napawają wszelkie konflikty i niezgoda, wszelkie walki i nieporozumienia. Dlatego też dokładają wszelkich starań, aby zapobiec podłożeniu owego ognia piekielnego niezgody, a kiedy nie udaje się zapobiec jego podłożeniu, wszystkimi siłami próbują zapobiec jego wybuchowi, a kiedy i temu nie udaje się zapobiec, to przynajmniej robią wszystko co tylko możliwe, aby zapobiec jego rozprzestrzenianiu się. Starają się uspokajać gwałtowność ludzkich charakterów, hamować wzburzone namiętności, łagodzić obyczaje ludzi skłóconych, i jeśli to tylko możliwe, namawiać ich do wzajemnego pojednania. Stosują w pierwszym rzędzie sposoby, które mają na celu nie przynoszenie nikomu szkody, oddają całą swoją energię, zapał i talent, dane im przez Boga, aby zarówno pokój zachowywać, jak i przywracać tam, gdzie go brakuje. Prawdziwą radość ich sercom daje krzewienie, utwierdzanie i pomnażanie wzajemnej dobrej woli wśród ludzi, a w szczególności pośród dzieci Bożych, choćby poróżnione były ze sobą rzeczami najbłahszymi, aby Jak mają jednego Pana i jedną wiarę oraz Jak powalani są do jednej nadziei, która należy do ich powalania, tak aby postępowali, Jak przystoi na ich powołanie: z wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości, starając się zachować Jedność Ducha w spójni pokoju.

4. Ale w pełnym tego słowa znaczeniu określenie „pokój czyniący" odnosi się do czegoś więcej, mianowicie do tego, który w każdych nadarzających się okolicznościach czyni dobro wszystkim ludziom. Jest nim więc ten, który będąc napełniony miłością Boga i wszystkich ludzi, nie potrafi poprzestać na dawaniu jej wyrazu jedynie w stosunku do własnej rodziny, przyjaciół, znajomych czy kręgu towarzyskiego, czy też tylko ludzi dzielących jego poglądy czy wiarę, ale przekracza granice tych wąskich środowisk, aby czynić dobro każdemu człowiekowi, aby w ten czy inny sposób okazywać miłość bliźnim i obcym, przyjaciołom i wrogom. Przy każdej sposobności czyni wszystkim dobro, tzn. w każdej nadarzającej się okazji wykorzystuje czas, póki czas ma, dobrze czyniąc, nie tracąc ani chwili, aby pomóc innym. Nie czyni tylko jednego rodzaju dobra, ale wszelkie dobro, na wszelkie możliwe sposoby, nie zostawiając niewykorzystanym żadnego ze swoich talentów, umiejętności i zalet ciała i duszy, rzucając na szalę cały swój los, wszystkie swoje zainteresowania oraz całą dobrą opinię u ludzi. Ma bowiem jedno pragnienie, aby Pan, kiedy przyjdzie, mógł mu powiedzieć: Dobrze, sługo dobry i wierny!

5. Ze wszystkich swoich sił czyni dobro nawet w tym, co służy ciału innych ludzi. Z radością rozdaje chleb głodnym i przyodziewa nagich. Kiedy spotyka obcego, zaprasza go do siebie i dzieli się z nim wszystkim, czego mu trzeba. Chorych i więźniów odwiedza nie szczędząc najniezbędniejszej opieki i pomocy.

We wszystkim, co czyni, nie tylko człowiekowi czyni, ale pamięta tego, który powiedział: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.

6. O ileż bardziej raduje się jeśli coś dobrego może uczynić duszy innego człowieka! Do Boga zaiste należy moc czynienia dobra duszom ludzkim. Tylko on bowiem jest tym, który prawdziwie odmienia ludzkie serca, bez czego jakakolwiek inna przemiana doprawdy błaha jest, bo lżejsza niż tchnienie. Spodobało się jednak Panu, który sprawia wszystko we wszystkich, nieść pomoc człowiekowi głównie za pośrednictwem drugiego człowieka, przekazywać swoją moc, błogosławieństwo i miłość używając pośrednictwa ludzkiego. Dlatego, chociaż Bóg dokonuje dzieła zbawienia na ziemi, to przecież pod tym właśnie pretekstem nikt nie powinien pozostawać bezczynnym w jego winnicy. Żadną miarą nie mogą tego czynić ci, co nazwani zostali mianem pokój czyniących, albowiem ci zawsze z pełnym poświęceniem pracują w winnicy Pana, a służąc za narzędzie w rękach Boga przygotowują grunt dla swojego Mistrza, czy to rozsiewając nasiona Królestwa, czy też podlewając grunt już zasiany, aby tylko Bóg zechciał dać wzrost. Zgodnie z miarą łaski, którą otrzymują, dokładają wszelkich starań, aby albo poskromić bezwstydnego grzesznika, albo odwieść od zguby tych, co pędząc na oślep przestronną drogą, która wiedzie na zatracenie, albo oświecić tych, którzy siedzą w ciemności i gotowi są zginąć z powodu braku poznania, albo wspierać słabych, albo wyprostować opadłe ręce i omdlałe kolana, i aby zawrócić z drogi i uzdrowić chromych, którzy zboczyli. Określeni mianem pokój czyniących okazują nie mniej gorliwości, aby umocnić tych, co starają się wejść przez wąską bramę, okazują nie mniej gorliwości, aby dodawać sił tym, którzy ustają, aby biegli oni wytrwale w wyścigu, który jest przed nimi, aby budowali siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę, gdyż wiedzą komu zawierzyli; okazują też gorliwość, aby przypominać im, by rozniecali na nowo dar łaski Bożej, który w nich jest. Na tym bowiem polega codzienne wzrastanie w łasce. W ten właśnie sposób będą mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

7. Błogosławieni więc są ci, którzy całkowicie oddają się dziełu wiary i miłości, albowiem oni dziećmi Bożymi nazwani będą. Bóg nadal będzie im udzielał ducha synostwa i obficiej rozleje go w ich sercach. Pobłogosławi im wszelkimi błogosławieństwami udzielanymi swoim dzieciom. W obliczu aniołów i ludzi uznaje za swoje dzieci; a jeśli dzieci, to i dziedziców, dziedziców Bożych, a współdziedziców Chrystusa.

III. l. Nietrudno wyobrazić sobie, że osoba określana mianem pokój czyniącej, a scharakteryzowana powyżej jako autentycznie pokorna, pełna powagi, dobroci i łagodności, wolna od wszelkiego egoizmu, oddana Bogu, miłująca ludzi, powinna być niezmiennie przedmiotem zachwytu całej ludzkości. Ale nasz Pan lepiej znał obecny stan natury ludzkiej. Dlatego też zamyka on swoją charakterystykę człowieka Bożego ukazując mu podejście, jakiego powinien od świata oczekiwać. Powiada więc: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.

2. Aby lepiej zrozumieć te właśnie słowa naszego Pana, zastanówmy się najpierw, kim są prześladowani. Łatwo możemy odpowiedzieć sobie na to pytanie sięgając do słów św. Pawła: Jak ongiś ten, który się według dala narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz. W innym miejscu zaś powiada Apostoł Paweł: Tak jest, wszyscy którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą. Tego samego uczy nas św. Jan: Nie dziwcie się, bracia, jeżeli was świat nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci. Brzmią te słowa tak jak gdyby powiedział nam Apostoł: „Jedynie ci, co przeszli ze śmierci do życia, są w stanie miłować chrześcijan tzn., braci i siostry." Najwyraźniej jednak mówi o tym sam nasz Pan: Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście,...dlatego was świat nienawidzi, wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą.

Na podstawie przytoczonych słów Pisma Świętego możemy więc niedwuznacznie powiedzieć, że prześladowanymi są ludzie sprawiedliwi: urodzeni według Ducha, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, ci, co przeszli ze śmierci do żywota, co nie są z tego świata tzn. ci, co są cisi i pokornego serca, co pragną Boga i łakną jego podobieństwa, wszyscy, którzy miłują Boga i bliźniego, j)rzez co w każdej nadarzającej się okazji czynią dobro każdemu człowiekowi.

3. Po drugie, gdyby ktoś zapytał, dlaczego cierpią prześladowania, odpowiedź byłaby równie jasna i oczywista. Cierpią prześladowania z powodu sprawiedliwości, tzn. dlatego, że są sprawiedliwi, ze są urodzeni według Ducha, że chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, że nie są z tego świata. Taki właśnie jest jedyny rzeczywisty powód cierpienia przez nich prześladowań i to niezależnie od ich jakichkolwiek słabości. Gdyby bowiem nie to, z czym na ten świat przyszli, świat obdarzałby ich miłością. Cierpią prześladowania, albowiem są ubodzy w duchu, tzn. w opinii tego świata są małoduszni, pospolici, podli i nikczemni, a w ogóle niegodni tego, aby żyć na tym świecie. Cierpią prześladowania, gdyż są egzaltowani, nudni, ociężali i głupi, co wystarcza, aby pogrążyć w beznadziei każdego, kto ich tylko spotka! Są jak chodzące trupie czaszki, śmiertelnie poważni, potrafiący zepsuć najniewinniejszą radość i zabawę towarzyską. Cierpią prześladowania dlatego, że są cisi, tzn. są bezwolnymi, biernymi głupcami, wartymi tyle, aby ich tylko podeptać. Są prześladowani dlatego, że łakną i pragną sprawiedliwości, w związku z czym uważani są za zapalczywych entuzjastów, szukających nie wiedzieć czego, którym nie wystarcza religia racjonalna i dlatego oddają się szaleństwu uniesień i egzaltacji. Cierpią prześladowania, ponieważ są miłosierni, miłujący każdego, nawet tych, co są źli i niewdzięczni. Dlatego uważa się, że zachęcają do wszelkiego rodzaju zła, bezkarnością kusząc do bezeceństw. Ponadto uchodzą za ludzi, których należy się wystrzegać, gdyż jako ci, którym brak trwałych zasad, powinni dopiero znaleźć sobie właściwą religię. Prześladuje się ich, ponieważ są czystego serca, dlatego uważa się ich za wyzutych z wszelkiej dobroci - potępiają bowiem wszystkich za wyjątkiem tych, co do nich należą! W ogóle plemieniem są bluźnierczym, udającym, że żyją bez grzechu, tylko po to, aby uczynić Boga kłamcą! Prześladuje się ich wreszcie także dlatego, że są pokój czyniącymi, ponieważ wykorzystują każdą nadarzającą się okazję, aby każdemu człowiekowi dobro czynić. Te właśnie powody sprawiają, że zawsze cierpieli prześladowania i będą je cierpieć aż do czasu odnowienia wszechrzeczy.

Gdybyż jeszcze zechcieli zachować swoją religię dla siebie, można byłoby z nimi wytrzymać. Jest jednak rzeczą nie do zniesienia to, że szerzą swoje błędne poglądy zarażając nimi wielu innych. Przynoszą światu tyle zła, że nie powinno się już ich więcej tolerować. To prawda, że czynią nieco dobra, na przykład niosą pomoc niektórym ubogim. Ale i to czynią tylko po to, aby pozyskać sobie więcej zwolenników, aby tym samym czynić jeszcze więcej zła. W ten właśnie sposób myślą o nich i mówią ludzie tego świata. Im bardziej więc Królestwo Boże tryumfuje, tym bardziej ci, którzy nazwani są pokój czyniącymi, mają więcej możliwości szerzenia ubóstwa ducha, pokory oraz wszelkich innych cech pobożności, przez co, według ludzi tego świata, tym bardziej przyczyniają się do pogrążenia świata w zgubie. W rezultacie, im więcej mają w sobie gniewu przeciwko, w ich mniemaniu, sprawcom zła, z tym większym zacietrzewieniem ich prześladują.

4. Po trzecie, spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, kim są ci, którzy ich prześladują. Apostoł Paweł odpowiada: są nimi ci, którzy się według dala narodzili tzn. wszyscy, którzy nie są urodzeni według Ducha albo też wszyscy, którzy nie pragną z Ducha się narodzić ani nawet nie chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie;
są nimi wszyscy ci, którzy nie przeszli ze śmierci do żywota, a w rezultacie nie są w stanie miłować braci; są nimi ci, co są nazwani światem, tj. według słów naszego Zbawiciela, ci, którzy nie znają tego, który mnie posiał, innymi słowy, wszyscy ci, co nie znają Boga, który, jak naucza Duch Boży, jest Bogiem miłującym oraz przebaczającym. To, co sprawia, że prześladują, nie jest żadną tajemnicą, albowiem duch, który jest obecny w tym świecie, jest bezpośrednim przeciwieństwem Ducha, który jest z Boga. Z tego wynika, że ci, co są z tego świata, są bezpośrednio przeciwni tym, co są z Boga. Między tymi ostatnimi, a tymi poprzednimi ma miejsce skrajne przeciwieństwo i to tak pod względem poglądów, pragnień, dążeń jak i charakterów. Dlatego też lampart nie może leżeć obok koźlęcia. Ten, którego przepełnia pycha, właśnie dlatego, że ma w sobie pychę, nie może nie prześladować tych, co są pokorni; z kolei, ci, co oddają się beztrosce i rozrywce, nie mogą nie prześladować tych, co się smucą. We wszystkich pozostałych sprawach odmienność dyspozycji (nawet gdyby brak było innych różnic) niezmiennie stanowi wieczne źródło wrogości. Dlatego (z tego chociażby powodu) wszyscy słudzy diabła zawsze prześladować będą dzieci Boże.

5. Po czwarte, gdyby zapytał ktoś, w jaki sposób spotykają ich prześladowania, można by ogólnie odpowiedzieć, że w taki sposób (i do tego stopnia), jaki Mądrości Bożej wyda się najwłaściwszy dla ujawnienia chwały Bożej, najstosowniejszy dla wzrastania dzieci Bożych w łasce oraz najbardziej sprzyjający powiększeniu Królestwa Bożego. Żadna dziedzina władzy Bożej nad światem nie jest bardziej godna podziwu niż właśnie ta. Jego ucho jest zawsze jednakowo czujne na groźby prześladowcy oraz wrażliwe na lament prześladowanego.

Jego oko jest zawsze jednakowo bystre, a ręka niezmiennie gotowa, by kierować choćby najdrobniejszymi okolicznościami każdego zdarzenia. Jego nieomylna mądrość decyduje, kiedy, gdzie i jak gwałtowna ma nadejść burza oraz kiedy i w jaki sposób ma ustać. Bezbożni są jedynie mieczem w Jego ręku, narzędziem^ jakiego używa, jak Mu się podoba, a który z chwilą spełnienia celów Opatrzności jako bezużyteczny wrzucany jest w ogień.

Rzadko kiedy, jak na przykład w czasach pierwotnego chrześcijaństwa, gdy chrześcijaństwo dopiero zapuszczało swoje pierwsze korzenie na ziemi, ale również kiedy prawdziwa nauka Chrystusa zaczynała być na nowo głoszona w naszym kraju, Bóg pozwolił, aby burza rozszalała się ze szczególną gwałtownością, a dzieci Jego wezwane zostały do stawienia krwawego oporu. Szczególnym powodem, dla którego Bóg pozwolił, aby samych apostołów spotkały gwałtowne prześladowania, było pokazanie, że ich świadectwo jest tym mniej niezwykłe. W dokumentach historycznych Kościoła znajdujemy inny, bardzo odmienny powód, dla którego Bóg pozwolił na ciężkie prześladowania w wiekach drugim i trzecim, a mianowicie, ponieważ tajemnica nieprawości ze szcze¬gólną siłą dała wtedy znać o sobie, nie wyłączając nieopisanego zepsucia i niegodziwości, które owładnęły samym Kościołem. Za pomocą surowych, ale niezbędnych środków Bóg karał, ale i usiłował leczyć.

Zapewne to samo spostrzeżenie można uczynić w odniesieniu do wielkich prześladowań w naszym własnym kraju. Bóg przecież obdarzył kraj nasz obfitością łaski i wszelkich błogosławieństw. Dał nam pokój społeczny wewnątrz kraju jak i pokój ze strony krajów ościennych oraz obdarzył nas królem nad wiek mądrym i dobrym. Nade wszystko sprawił Bóg, że prawda i światło Ewangelii zajaśniały wśród nas. Cóż jednak otrzymał w zamian? Oczekiwał sprawiedliwości, a oto — krzyk. Krzyk ucisku i nadużyć, roszczeń do nadmiernej władzy i niesprawiedliwości, zła, oszustwa i pożądliwości. Krzyk tych, którzy właśnie oddawali ducha w płomieniach, wołania, które dotarty do uszu Pana Zastępów. Właśnie wtedy Bóg wystąpił przeciwko tym wszystkim, którzy prawdę mieli za nieprawość. Wtedy oddał ich w ręce prześladowców łącząc wyrok potępienia z miłosierdziem, karzącą sprawiedliwość z lekarstwem, które przynosi zdrowie ludowi, gdyż w sposób pożałowania godny oddalił się od Pana.

6. Nieczęsto jednak Bóg pozwala burzy rozpętać się aż tak gwałtownie, aby niosła ze sobą tortury, śmierć czy kajdany. Dzieci Boże są często wzywane do stawienia czoła nie aż tak ciężkim prześladowaniom. Nierzadko, na przykład, zdane są przez swych bliskich na' osamotnienie czy utratę przyjaciół, którzy drodzy im byli jak ich własne dusze. Często odnajdują prawdę w następujących słowach naszego Pana (dotyczących Jego przyjścia, choć nie samego celu Jego przyjścia): Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, powiadam wam, raczej rozdwojenie. Oczywistą konsekwencją jest więc bankructwo czy utrata zatrudnienia, a w rezultacie wszelkich dóbr. Wszystkie te jednak okoliczności w tym samym stopniu znajdują się w rękach mądrego Boga, który daje tyle, ile każdemu przynosi jak najwięcej pożytku.

7. Ale prześladowanie, które dotyczy wszystkich bez wyjątku dzieci Bożych, Pan nasz opisuje w słowach następujących: Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą (prześladować przez złorzeczenie wam), kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie. Na tym właśnie polega niezawodne znamię naszego bycia uczniami Chrystusa, na tym polega jedna z pieczęci naszego powołania. Na tym polega niezawodny dział przyznany wszystkim dzieciom Bożym. Jeśli zaś nie został nam przyznany, jesteśmy bękartami, a nie dziećmi Bożymi. Przez zniesławienie i przez dobrą sławę wiedzie jedyna droga do Królestwa. Ci, co są cisi, pokorni, pełni bojaźni Bożej oraz gorliwie miłujący Boga i ludzi cieszą się dobrą sławą wśród swoich braci, ale niesławą wśród ludzi tego świata, którzy traktują ich i mają za śmiecie tego świata, za omiećmy u wszystkich.

8. Niektórzy przypuszczają, że zanim poganie w pełni wejdą, zgorszenie krzyża ustanie; przypuszczają też, że Bóg sprawi, iż chrześcijan spotka szacunek i miłość nawet ze strony tych, co nadal tkwią w grzechu. Doprawdy nawet obecnie Bóg sprawia, że na czas jakiś ustaje pogarda i gwałtowność ludzi tego świata. Godzi Pan z człowiekiem nawet jego nieprzyjaciół na czas pewien oraz sprawia, że nawet najzacieklejsi prześladowcy okazują mu przychylność. Jednak poza tym wyjątkowym przypadkiem, zgorszenie krzyża bynajmniej jeszcze nie ustaje, każdy bowiem człowiek może nadal powiedzieć: Gdybym nadal ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusowym. Niech nikt więc nie twierdzi, że sugestia przypodobania się (niewątpliwie przypodobania się ciału i krwi) oznacza, iż ludzie źli jedynie udają, że nienawidzą i pogardzają tymi, którzy są dobrzy, ale w istocie miłują i darzą ich szacunkiem w sercach swoich. Rzecz ma się zupełnie inaczej: zaciekli prześladowcy mogą czasem okazać miłość czy też szacunek, ale tylko z wyrachowania, mając naprawdę na myśli jedynie własną korzyść. Mogą prześladowcy okazać prześladowanym zaufanie, gdyż dobrze wiedzą, że ścieżki ich odmienne są niż ścieżki innych ludzi. Ale nie miłują ich, chyba że na tyle, na ile Duch Boży wystawia ich na próbę. Słowa naszego Zbawiciela są w tym względzie niedwuznaczne: Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, (...) dlatego was świat nienawidzi. Tak więc (pomijając wyjątki, jakie mogą mieć miejsce za sprawą łaski uprzedzającej albo też szczególnej Opatrzności Bożej) świat ten nienawidzi ich tak serdecznie i szczerze, jak zawsze czynił to pan tego świata.

9. Pozostaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie, co w obliczu prześladowań dzieci Boże powinny czynić? Przede wszystkim nie powinny świadomie i celowo sprowadzać ich na siebie. Jest to bowiem sprzeczne zarówno z przykładem jak nauką Pana naszego oraz wszystkich Jego apostołów, którzy wskazuj ą nam, że nie tylko nie należy sprowadzać ich na siebie, ale także unikać ich na tyle, na ile jesteśmy w stanie to czynić bez szkody dla naszego sumienia oraz nie kosztem sprawiedliwości, która jest wartością wyższą niż samo życie. Powiada nasz Pan wyraźnie: A gdy was przeładować będą w jednym mieście, uciekajcie do drugiego, co rzeczywiście oznacza w sposób niedwuznaczny unikanie prześladowań wtedy, kiedy to tylko możliwe.

10. Niech nie wydaje się wam jednak, że możecie zawsze ich unikać w ten czy inny sposób. Jeśli kiedykolwiek tego rodzaju wyobrażenie zakradnie się do waszego serca, pozbądźcie się go mając na względzie ostrzeżenie: Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest s fuga większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą. Bądźcie roztropni jak ważę i niewinni jak gołębice. Ale czy ochroni was to przed prześladowaniami? Bynajmniej - chyba że więcej macie mądrości niż wasz Mistrz albo też więcej niewinności niż Baranek Boży.

Nie ulegajcie też pokusie uniknięcia prześladowań ani pragnieniu, aby prześladowania całkowicie was ominęły. Jeśli bowiem ulegniecie mu, nie jesteście Jego. Jeśli unikniecie prześladowań, ominą was błogosławieństwa udzielone tym, którzy cierpią prześladowania z powodu sprawiedliwości. Jeśli zaś nie cierpicie prześladowań z powodu sprawiedliwości, nie możecie wejść do Królestwa Niebieskiego. Jeśli z Nim wytrwamy, z Nim też królować będziemy; jeśli się Go zaprzemy, i On się nas zaprze.

11. Raczej radujcie i weselcie jeśli ludzie prześladują was ze względu na Niego, jeśli prześladują złorzecząc wam oraz kłamliwie mówiąc wszelkie zło przeciwko wam, czego nie omieszkają uczynić przy okazji wszelkich prześladowań (muszą przecież was oczernić, aby we własnych oczach znaleźć usprawiedliwienie), tak bowiem prześladowali zarówno proroków, którzy byli przed wami tzn. prześladowali tych, którzy odznaczali się szczególną świętością serca i działania, jak również wszystkich sprawiedliwych, którzy kiedykolwiek żyli na ziemi. Radujcie się, ponieważ dzięki piętnu cierpienia dla Pana także i wy wiecie, do kogo należycie. Radujcie się, ponieważ zaplata wasza obfita jest w niebie, zapłata dzięki krwi przymierza, dana za darmo proporcjonalnie do waszych cierpień i świętości serca i życia. Weselcie się wiedząc, że nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały.

12. Tymczasem, oby żadne prześladowanie nie zawróciło was z drogi pokory i cichości, drogi miłości oraz czynienia dobra. Zaiste słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. Dlatego też wasi pożałowania godni nauczyciele dopuszczali zemstę oraz odpłacanie złem za zło. A ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złu, co oznacza nie odpłacanie za zło w ten sam sposób, w jaki go się od innych doznało. Ale (wręcz przeciwnie) jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie.

Tak więc twoja cichość i właściwa jej miłość niech będą niewzruszone. Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się. Tylko nie rozdawaj tego, co cudze, co nie należy do ciebie. Dlatego, po pierwsze, dołóż starań, abyś nikomu nic winny nie był. Albowiem to, czego winny jesteś, jest nie twoje, ale cudze. Po drugie, troszcz się o domowników swoich. Także tego bowiem Bóg oczekuje od ciebie, gdyż to, co niezbędne dla zapewnienia im życia i pobożności, do ciebie również nie należy. Po trzecie więc, wszystko to, co pozostaje ci z dnia na dzień albo z roku na rok, oddaj lub pożycz. Widząc jednak, że nie podobna oddać albo pożyczyć wszystkim, pamiętaj przede wszystkim o domownikach wiary.

13. W dalszej części Kazania Pan uczy nas, że w stosunku do tych, którzy nas prześladują z powodu sprawiedliwości, serca nasze powinna przepełniać cichość i miłość, oraz że powinniśmy okazywać prześladowcom łagodność. Oby słowa naszego Mistrza zapisane zostały w sercach naszych!

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. (Doprawdy, Bóg jest autorem jedynie pierwszej części przytoczonego właśnie zdania, mianowicie: Będziesz miłował bliźniego swego; dzieci diabła dodały tę drugą część: będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego). A ja wam powiadam: po pierwsze, miłujcie nieprzyjaciół waszych. Miejcie więc serca pełne łagodności oraz dobrej woli w stosunku do tych wszystkich, którzy okazują wam niechęć i życzą wam wszystkiego, co najgorsze. Po drugie, módlcie się za tych, którzy was przeklinają. Czy są tacy, których niechęć daje o sobie znać w słowach pełnych goryczy? Czy są tacy, którzy w waszej obecności bezustannie was przeklinają i złorzeczą wam, a za waszymi plecami mówią na was wszelkie zło? Wy zaś równie mocno, co oni wam złorzeczą, módlcie się za nich. W osobistych kontaktach używajcie języka pełnego dobroci i łagodności. Niech przytaczanie przed nimi lepszych przykładów oraz pokazanie, jakiego języka powinni używać - będą najlepszym sposobem na wyrażenie w stosunku do nich waszej nagany. Ponadto, mówcie o nich tak dobrze jak jest to tylko możliwe bez pogwałcenia zasad prawdy i sprawiedliwości. Po trzecie, Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą. Niech czyny wasze dowiodą, że naprawdę miłujecie tak, jak oni naprawdę was nienawidzą. Za zło dobrem odpłacajcie. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. Po czwarte, jeśli me jesteście w stanie uczynić nic więcej, módlcie się za tych, którzy was przesiadują. Nigdy nie możecie być niezdolnymi tego uczynić, ani też nigdy całe zło i przemoc waszych prześladowców nie mogą stać się jakąkolwiek w tym przeszkodą. Otwórzcie wasze dusze przed Bogiem modląc się nie tylko za tych, którzy was raz prześladowali, a teraz pokutują. Dla was byłoby to zaiste drobnostką. Jeśliby siedmiokroć na dzień zgrzeszył twój brat przeciwko tobie, i siedmiokroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego (tzn. gdyby po tylu powtarzających się na przemian upadkach i upamiętaniu się dał ci podstawę do wiary, że przeżył on rzeczywistą i całkowitą przemianę), odpuść mu i to tak, że zwrócisz się do niego z pełnym zaufaniem, otoczysz go swoją miłością tak jak gdyby w ogóle nigdy nie zgrzeszył przeciwko tobie. Módl się jednak do Boga także za tych, którzy nadal złorzeczą ci i prześladują, bynajmniej nie okazując najmniejszej z tego powodu skruchy. Przebacz im nie do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy.

Bez względu na to, czy okazują skruchę, czy nie, choćby nawet wydawali się od niej coraz odleglejsi, pokaż im miarę dobroci: że nawet oni mogą stać się dziećmi Bożymi, że mogą stać się w pełnym tego słowa znaczeniu dziećmi Ojca, który jest w niebie, który okazuje swoją dobroć przez ogarniecie błogosławieństwami nawet swoich najbardziej zagorzałych wrogów, a wiec także ich. On jest Ojcem, który jest w niebie, który sprawia, że sionce wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zaplotę? Czyż i celnicy tego nie czynią? A przecież celnicy bynajmniej nie roszczą sobie pretensji do jakiejkolwiek religii, i wy sami uważacie, że żyją oni na tym świecie bez Boga.

A jeślibyście pozdrawiali czy okazywali uprzejmość słowem albo czynem braciom swoim, przyjaciołom czy sąsiadom, cóż osobliwego czynicie? Czy czynicie coś bardziej osobliwego niż ci, co nie wyznają żadnej religii? Czyż i celnicy tego nie czynią? Postępujcie kierując się lepszym przykładem niż ten, który swym postępowaniem oni dają. W cierpliwości, wytrwałości, miłosierdziu oraz świadczeniu wszelkiego rodzaju dobra wszystkim, nawet najzacieklejszym prześladowcom, bądźcie chrześcijanami w swej istocie doskonałymi, choć oczywiście nie w tym, samym stopniu, co Ojciec wasz niebieski, który prawdziwie doskonały jest.

IV. Na tym właśnie polega chrześcijaństwo w swej pierwotnej formie, tak jak zwiastowane było przez Tego, który dał mu początek! Na tym właśnie polega autentyczna religia Jezusa Chrystusa. Taką ją głosi Pan tym, których oczy są otwarte. Obyś dostrzegł obraz Boga na tyle na ile jest On do naśladowania, obraz namalowany ręką samego Boga. Patrzcie szydercy, zdumiewajcie się i przepadnijcie! Albo raczej zdumiewajcie się i uwielbiajcie! Raczej zawołajcie: „Czy to jest religia Jezusa z Nazaretu? Religia, którą ja prześladowałem! Obym nigdy już więcej nie walczył z Bogiem. Panie, co chcesz, żebym uczynił?" Jakież niewysłowione piękno całego stworzenia ukazuje się naszym oczom! Jakaż symetria i proporcja w każdej jego części! Jakże upragnione jest szczęście, które Pan nam tutaj zwiastuje! Jakże cudowną i czcigodną jest świętość! Oto duch religii, oto jej istota, oto prawdziwe podstawy chrześcijaństwa. Obyśmy me byli jedynie jego słuchaczami jak człowiek, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; który przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Nie, obyśmy bezustannie wpatrzeni byli w doskonały zakon wolności i trwali w nim. Obyśmy nie ustawali aż ostatnia jego linijka zapisana zostanie w sercach naszych. Czuwajmy i módlmy się, wierzmy, miłujmy oraz dążmy do doskonałości, aż każda jej cząstka zapisana ręką samego Boga zadomowi się w duszy, aż staniemy się święci, jak ten, który nas powołał święty jest, aż staniemy się doskonali jak Ojciec nasz niebieski doskonały jest.

Kazanie z 1748 r.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)