OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami
 Obudź się, który śpisz

Kazanie wygłoszone przez Charlesa Wesleya, M.A., studenta college'u Christ Church, na Uniwersytecie Oksfordzkim w niedzielę, 4 kwietnia 1742 roku.

„Obudź się, który spisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.” (Ef 5,14)

Z pomocą Bożą rozważmy najpierw kwestię, kim są ci, którzy śpią, gdyż oni właśnie tych słów są adresatami; następnie, po zidentyfikowaniu adresatów, zwrócimy się do nich z wezwaniem: obudźcie się, którzy śpicie i powstańcie z martwych. Na końcu spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, czym jest obietnica uczyniona tym, którzy naprawdę się obudzą i powstaną z martwych, a zawarta w słowach: zajaśnieje wam Chrystus.

I. 1. Zacznijmy więc od tych, którzy nie doznali przebudzenia; do nich bowiem skierowane są słowa będące podstawą naszego rozważania. Przez sen rozumiem tu stan człowieka natury, mianowicie głęboki sen duszy, w którym grzech Adamowy pogrążył wszystkich jego potomków. Jest ten sen niczym innym jak tylko chwiejnością, niemocą, otępieniem i nieświadomością stanu faktycznego, w jakim na świat przychodzi każdy człowiek, i w jakim trwa dopóki nie obudzi go głos Boży.

2. Ci, którzy śpią, w nocy śpią. Stan natury jest bowiem stanem całkowitej ciemności, w którym ciemność okrywa ziemię i mrok narody. Nieobudzony grzesznik jest nieszczęśliwy, gdyż niezależnie od tego, jakie poznanie nie byłoby jego udziałem, brak mu jest poznania samego siebie. Pod tym względem jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Nie wie bowiem, że jest duchem upadłym, którego jedynym zadaniem w tym życiu jest podnieść się z upadku i odzyskać obraz Boży, na jaki został stworzony. Ani nie dostrzega konieczności jedynej niezbędnej rzeczy, mianowicie całkowitej wewnętrznej przemiany, narodzenia się na nowo (symbolizowanego przez chrzest), które jest początkiem pełnej odnowy, uświęcenia ducha, duszy i ciała. Bez narodzenia się na nowo nikt nie ujrzy Pana.

3. Złożony wieloma chorobami, wyobraża sobie, że jest okazem zdrowia. Spętany nieszczęściem jak żelazem, myśli, że używa wolności. Mówi: pokój, pokój, podczas gdy w istocie duszą jego włada ów zbrojny mocarz, czyli diabeł. Spokojnie śpi i odpoczywa, chociaż piekło zadrżało w dole, by wyjść na jego spotkanie; chociaż czeluść, z której nie ma powrotu, otworzyła się, by go pochłonąć. Wokół niego płonie ogień, ale on nic o tym nie wie; ogień parzy go, ale jego nic to nie obchodzi.

4. Przez tego więc, który nie doznał przebudzenia, powinniśmy rozumieć (i, obyśmy, Boże, wszyscy mogli to zrozumieć!) grzesznika zadowolonego ze swych grzechów, z radością trwającego w stanie upadłości, gotowego żyć i umrzeć bez obrazu Bożego, nieświadomego ani swojej choroby, ani jedynego na nią lekarstwa; który albo nigdy nie słyszał albo nie przejmował się ostrzeżeniem głosu Bożego przed przyszłym gniewem; który nigdy nie spostrzegł, że grozi mu niebezpieczeństwo ognia piekielnego, ani nie zawołał w głębi duszy: co mam czynić, abym był zbawiony?

5. Jeśli ten, kto nie doznał przebudzenia, nie jest w widoczny sposób zły, jego sen jest zwykle najgłębszy. Niezależnie, czy jest ducha laodycejskiego tj. wyznawcą ani zimnym, ani gorącym religii swoich ojców, ale spokojnym, rozumnym, zrównoważonym i pełnym pogody ducha; czy też gorliwym prawomyślnym, żyjącym według naszego najsurowszego stronnictwa religijnego faryzeuszem tzn., jak podaje świadectwo Pisma Świętego, tym, który sam siebie usprawiedliwia, czyli usiłuje ustanowić swoją własną sprawiedliwość jako podstawę upodobania Bożego -jego właśnie sen jest najgłębszy.

6. Przybiera on pozór pobożności, podczas gdy życie jego jest zaprzeczeniem jej mocy; być może nawet wszędzie, gdzie ją spotka, piętnuje jako ekstrawagancję i urojenie. Tymczasem nieszczęśnik ten, sam siebie oszukujący, dziękuje Bogu, ze nie jest jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy. Nie, nikomu nie czyni zła. Pości dwa razy w tygodniu, używa wszelkich środków łaski, stale jest w kościele przyjmując sakramenty; ponadto daje dziesięcinę z całego swego dorobku oraz czyni wszelkie dobro, na jakie tylko go stać. Co do sprawiedliwości, opartej na Zakonie, jest człowiekiem bez nagany. Po pobożności nie oczekuje niczego prócz mocy, po religii niczego prócz ducha, a po chrześcijaństwie samej prawdy i życia.

7. Ale czy nie wiesz, że choćby wśród ludzi cieszył się ten chrześcijanin najlepszą opinią, obrzydliwością jest przed Bogiem, gdyż stał się dziedzicem wszelkiego zła, jakie Syn Boży zawsze potępia (; uczonych w Piśmie i faryzeuszów jako hipokryzję? Oczyścił z zewnątrz kielich i misę, wewnątrz zaś są one pełne nieczystości. Spadla na niego śmiertelna zaraza. Wnętrze jego to zguba.

Nasz Pan trafnie porównuje go do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelkiej nieczystości. Kości nie uległy jeszcze rozkładowi; oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlekła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie ma, nie ma w nich Ducha Boga żywego. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jesteście Chrystusowi, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli nie. Bóg wie, że nadal trwacie w śmierci.

8. Jeszcze jedną cechą tego, który nie doznał przebudzenia, jest trwanie w śmierci i niezdawanie sobie z tego sprawy. Jest on martwy wobec Boga, umarły przez upadki i grzechy. Albowiem zamyśl ciała, to śmierć. Jest bowiem powiedziane: jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła. I to nie tylko śmierć tymczasowa, ale również duchowa i wieczna. Gdy tylko zjesz z niego, powiedział Bóg do Adama, na pewno umrzesz. Umrzesz nie cieleśnie (chyba że wtedy właśnie człowiek stał się śmiertelny) ale duchowo tzn., zaprzepaścisz życie duszy, będziesz martwy dla Boga, zostaniesz oddzielony od tego, który jest twoją zasadą życia i szczęścia.

9. Dlatego wtedy właśnie zerwana została życiodajna więź pomiędzy naszą duszą i Bogiem i to do tego stopnia, że w samym środku życia zgodnego z naturą znajdujemy się w stanie śmierci duchowej. W niej pozostaniemy aż Drugi Adam stanie się dla nas duchem życiodajnym, aż wzbudzi z martwych tych, co tkwią w grzechu, bogactwie czy splendorach władzy. Zanim jednak martwa dusza ożyje, usłyszy głos Syna Bożego, zrozumie to, co utraciła, i otrzyma wyrok śmierci. Pozna, czym jest umrzeć za życia, umrzeć wobec Boga i wszystkiego, co boskie. Zrozumie, że nie więcej ma do działania mocy niż martwe ciało do wypełniania funkcji żywego organizmu.

10. Jest rzeczą oczywistą, że ten, kto jest martwy z powodu grzechu, nie ma władz poznawczych wyćwiczonych do rozróżniania dobrego i złego. Ma oczy, a nie widzi; ma uszy, a nie słyszy. Nie kosztuje i nie widzi, że dobry jest Pan. Nigdy nie widział Boga ani nie słyszał jego głosu, ani nie dotykał Słowa żywota. Nadaremno imię Jezus jest jak najlepszy olejek do maści, nadaremno wszystkie szaty jego pachną mirrą, aloesem i kasją. Dla duszy, którą ogarnął sen śmierci, są to rzeczy niepoznawalne. Jej serce jest przytępione i niczego z rzeczy duchowych nie rozumie.

11. Będąc więc pozbawiony zmysłów duchowych, ani nie mając dostępu do czerpanej z nich wiedzy, człowiek w stanie natury nie ma pojęcia o sprawach Ducha Bożego. W rzeczy samej jest tak bardzo odległy od spraw duchowych, że są one dla niego jedynie głupstwem. Co prawda, z jednej strony nie zadowala go całkowita nieznajomość spraw duchowych, z drugiej jednak ich istnieniu po prostu zaprzecza. Doznania duchowe są dla niego w istocie głupstwem nad głupstwami. Jakże, powiada, to może być? Jak może ktokolwiek wiedzieć, że jest dla Boga żywy; i to tak jak ty wiesz, że jest żywe twoje ciało. Wiara jest życiem duszy; jeśli więc życie trwa w tobie, nie potrzebujesz wobec siebie dowodów, ale boskiej świadomości (elenchos pneumatos), Bożego świadectwa, które jest daleko lepsze niż tysiące ludzkich dowodów.

12. Oby Duch Boży argumentacją i mocą przekonał ciebie, nieszczęsny, który nie doznałeś przebudzenia, że jesteś dzieckiem diabła, jeśli w istocie nie świadczy Boży Duch wespół z duchem twoim, że dzieckiem Bożym jesteś. Oby teraz, kiedy głoszę Słowo Boże, powstał szum i zbliżyły się kości, jedna kość do drugiej. Przyjdź, ożywcze tchnienie, z czterech stron i tchnij na tych zabitych, a ożyją. Nie zatwardzaj serca swego i nie przeciwstawiaj się Duchowi Świętemu, który właśnie teraz przychodzi, aby dowieść ci grzechu, ponieważ nie wierzysz w imię jednorodzonego Syna Bożego.

II. 1. Obudź się więc ty, który spisz, i powstań z martwych. Moimi ustami teraz wzywa ciebie Bóg i każe ci poznać samego siebie, twego upadłego ducha, prawdziwy twój stan, który winien być jedyną twoją troską: Dlaczego spisz? Wstań, wołaj do swojego Boga! Może Bóg wspomni na ciebie i nie zginiesz. Potężna burza rozszalała się wokół ciebie, potępiony wyrokiem Bożym pogrążasz się coraz bardziej w otchłani zguby. Gdyby nawet wydawało ci się, że możesz jej uniknąć, poddaj się mimo wszystko pod władzę jego wyroku. Gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi Bożemu.

2. Obudź się, obudź! Wstań w tej chwili, abyś nie pil z ręki Pana kubka gniewu. Rusz się, aby przyłączyć się do Boga, Boga sprawiedliwości, który ma moc zbawić. Strząśnij z siebie proch. Pozwól przynajmniej, żeby potęga gróźb Bożych wstrząsnęła tobą. Obudź się i zawołaj wraz z drżącym stróżem więziennym: Co mam czynić, abym byt zbawiony^ Nie spocznij, aż przez wiarę, która jest darem, przez działanie jego Ducha, uwierzysz w Pana Jezusa.

3. Jeśli mówię bardziej z myślą o jednym z was niż o innych, to jesteś nim właśnie ty, który nie wydajesz się wcale przejęty tym wezwaniem. Mam dla ciebie stówo od Boga. W jego imieniu ostrzegam ciebie przed przyszłym gniewem. Upadła duszo, zobacz w skazanym Piotrze obraz samej siebie. Oto skuty łańcuchami leży pomiędzy żołnierzami w ciemnym lochu pod okiem strażników więziennych. Noc minęła, nastaje poranek; już wkrótce masz być zaprowadzony na egzekucję. W tych strasznych okolicznościach ty jednak mocno śpisz; śpisz w ramionach diabła, na skraju przepaści, w obliczu całkowitej zagłady.

4. Oby zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Obyś poczuł na sobie dotyk wszechpotężnej dłoni i usłyszał słowa: Wstań prędko! Opasz się i włóż sandały swoje. Narzuć na siebie płaszcz swój i pójdź za mną.

5. Wieczny duchu, obudź się ze snu o ziemskim szczęściu. Czy nie stworzył ciebie Bóg dla siebie? Jeśli tak, nie możesz spocząć, dopóki nie spoczniesz w nim. Wędrowcze, wróć. Leć z powrotem do swojej arki. To nie jest twój dom. Nie myśl o budowaniu tutaj świątyni. Jesteś tylko przychodniem i pielgrzymem na ziemi. Jesteś stworzony, by zaledwie jeden dzień żyć, ale przeznaczony jesteś do wieczności. Pospiesz się, wieczność jest blisko. Od tej właśnie chwili zależy, czy będzie to wieczność szczęśliwa, czy wieczne potępienie!

6. W jakim stanie jest twoja dusza? Gdyby Bóg w chwili, kiedy mówię te słowa, wymagał tego od ciebie, czy byłbyś gotów wyjść naprzeciw śmierci i sądowi? Czy możesz wytrzymać wzrok tego, którego oczy są zbyt czyste, aby mogły patrzeć na zło? Czy jesteś osobą właściwą, by uczestniczyć w dziedzictwie świętych w światłości? Czy dobry bój bojowałeś i wiarę zachowałeś? Czy troszczysz się o jedyną potrzebną rzecz? Czy odzyskałeś obraz Boży, mianowicie sprawiedliwość i świętość prawdy? Czy zdjąłeś z siebie starego człowieka, a oblekłeś się w nowego? Czy oblekłeś się w Chrystusa?

7. Czy masz oliwę w swojej lampie? Czy masz łaskę w sercu? Czy miłujesz Pana Boga swego z całego serca swego, z całej myśli swojej, z całej duszy swojej, i z całej siły swojej? Czy jest w tobie to usposobienie, które było także w Jezusie Chrystusie? Czy naprawdę jesteś chrześcijaninem? Innymi słowy: czy jesteś nowym stworzeniem? Czy stare przeminęło, a wszystko stało się nowe?

8. Czy jesteś uczestnikiem boskiej natury? Czy nie wiesz, że Jezus Chrystus jest w tobie? Chyba żeś próby nie przeszedł. Czy wiesz, że Bóg mieszka w tobie, a ty w Bogu, przez jego Ducha, którego dal tobie? Czy nie wiesz, że ciało twoje jest świątynią Ducha Świętego, którego masz od Boga? Czy masz świadectwo w sobie, rękojmię dziedzictwa twojego? Czy zostałeś zapieczętowany obiecanym Duchem Świętym na dzień odkupienia? Czy otrzymałeś Ducha Świętego? Czy może stajesz wobec tych pytań, nie wiedząc, czy w ogóle Duch Święty jest?

9. Dowiedz się, choćby to ciebie obrażało, że ani nie jesteś chrześcijaninem, ani nie pragniesz nim zostać. Nie, twoja modlitwa jest poczytana za grzech. Z Boga uczyniłeś pośmiewisko, modląc się o natchnienie Ducha Świętego, nie wierząc wcale, że dar Ducha Świętego jest w ogóle udzielany.

10. W oparciu o autorytet Słowa Bożego i naszego Kościoła muszę powtórzyć pytanie: Czy masz dar Ducha Świętego? Jeśli nie, nie jesteś jeszcze chrześcijaninem, gdyż chrześcijanin jest człowiekiem namaszczonym Duchem Świętym i mocą. Nie masz jeszcze udziału w czystej i nieskalanej pobożności. Czy wiesz, co to jest pobożność? Jest to uczestnictwo w boskiej naturze, życie Boga w duszy ludzkiej: Chrystus ukształtowany w sercu, Chrystus w tobie, nadzieja chwały, szczęście i świętość; Królestwo Boże zapoczątkowane na ziemi, Królestwo Boże w tobie, nie pokarm i napój, nie rzecz zewnętrzna, ale sprawiedliwość i radość i pokój w Duchu Świętym. Jest to wieczne Królestwo obecne w twojej duszy, tzn. pokój Boży, który przewyższa wszelkie zrozumienie, radość niewysłowiona i chwalebna.

11. Czy wiesz, że w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości, i nowe stworzenie? Czy widzisz potrzebę tej wewnętrznej przemiany, duchowego odrodzenia, zmartwychwstania do życia i świętości? Czy naprawdę przekonany jesteś, że bez świętości nikt nie ujrzy Pana? Czy dążysz do niej ze wszystkich sił? Czy dokładasz starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić? Czy z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujesz? Czy starasz się wejść przez wąską bramę? Czy do swojej duszy odnosisz się z powagą? Czy temu, który zna ludzkie serca, możesz powiedzieć: Ty, Boże, zaspokajasz moje pragnienie. Ty, Panie, wiesz wszystko. Ty wiesz, że chciałbym ciebie miłować!

12. Masz nadzieję być zbawiony. Skąd jednak tę nadzieję czerpiesz? Czy stąd, że nikomu nie wyrządzasz krzywdy? Czy może stąd, że wiele dobra uczyniłeś? Czy może dlatego, że jesteś odmienny od innych tzn., mądry, uczony, uczciwy i dobry? Ceniony przez innych i cieszący się dobrą opinią? Niestety, nic z tych rzeczy nie zaprowadzi ciebie do Boga, gdyż u niego znaczą one mniej niż próżność. Czy znasz Jezusa Chrystusa, którego on posłał? Czy nauczył ciebie, że łaską jesteśmy zbawieni przez wiarę? I to nie z nas: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił? Czy przyjąłeś jako całą podstawę naszej nadziei pełne wiary słowa, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników. Czy rozumiesz, co znaczą słowa: nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzeszników? Czy rozumiesz: Jestem posiany tylko do owiec zaginionych? Jesteś zgubiony, martwy, już potępiony. Ktokolwiek słyszy te słowa, oby w pełni ich sens zrozumiał. Czy znasz swoje zasługi? Czy wiesz, czego ci brakuje? Czy jesteś ubogi w duchu? Czy w obliczu Boga nie ogarnia cię smutek tak, że odmawiasz pociechy? Czy syn marnotrawny wejrzawszy w siebie jest szczęśliwy, że ci, którzy nadal karmią się omłotem, jaki zostawił, uważają, że odszedł od zmysłów? Czy chcesz żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie? Czy więc cierpisz prześladowania? Czy ludzie kłamliwie mówią na ciebie wszelkie zło ze względu na Syna Człowieczego?

13. Obyś we wszystkich tych pytaniach mógł usłyszeć głos, który wzbudza umarłych, obyś poczuł ów młot Słowa, który kruszy skałę! Dziś, jeśli głos jego usłyszysz, nie zatwardzaj serca swego. Obudź się, który śpisz ogarnięty śmiercią duchową, abyś nie zasnął śmiercią wieczną! Dowiedz się, jak wiele straciłeś, [powstań z martwych. Zostaw swoich dawnych znajomych w grzechu i śmierci.

Idę za Jezusem, i niech umarli grzebią umarłych. Ratuj się spośród tego pokolenia przewrotnego. Wyjdź spośród nich i odłącz się, i nieczystego nie dotykaj, a Pan przyjmie ciebie. Zajaśnieje ci Chrystus.

III. l. Zajmę się teraz wyjaśnieniem tej ostatniej tajemnicy, która jest niezwykle budująca, gdyż kimkolwiek byś nie był, jeśli tylko pozostaniesz jego wezwaniu posłuszny, niemożliwą jest rzecze żebyś jego oblicza na próżno szukał. Obietnica głosi, że nawet jeśli w tej chwili doznasz przebudzenia i powstaniesz z martwych, to zajaśnieje ci Chrystus. Pan udzieli ci laski i chwaty, tzn., światła łaski już teraz, a światła chwały wtedy, kiedy otrzymasz ową niezwiędłą koronę chwały. Wtenczas twoje światło wzejdzie jak zorza poranna, a twoje światło wzejdzie w ciemności. Bóg, który nakazał, żeby światło zaświeciło z ciemności, rozświeci serce twoje, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Dla tych, którzy boicie się imienia Pana, wzejdzie słońce sprawiedliwości z uzdrowieniem na swoich skrzydłach. W owym dniu powiedzą tobie: Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą, gdyż objawi się w tobie Chrystus. A On jest prawdziwym światłem.

2. Bóg jest światłością; dlatego zajaśnieje każdemu przebudzonemu grzesznikowi, który na niego czeka; dlatego staniesz się świątynią żywego Boga, a Chrystus przez wiarę zamieszka w sercu twoim. Będąc zaś wkorzenionym i ugruntowanym w miłości, będziesz w stanie pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość tej miłości Chrystusowej, która przewyższa wszelkie poznanie, abyś całkowicie napełniony został pełnią Bożą.

3. Widzicie wasze powołanie, umiłowani. Jesteśmy powołani, aby stać się mieszkaniem Bożym w Duchu, a poprzez jego Ducha mieszkającego w nas, by być świętymi i zdolnymi do uczestnictwa w dziedzictwie świętych w światłości. Drogie i największe są obietnice darowane nam, w rzeczy samej, dane nam, którzy wierzymy. Przez wiarę bowiem otrzymujemy nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga - co jest istotą wszystkich obietnic - abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył.

4. Duch Chrystusowy jest wielkim darem Bożym w różnych okolicznościach i na różne sposoby obiecanym przez Boga człowiekowi, a udzielanym odkąd Chrystus został uwielbiony. Spełnione więc zostały obietnice w przeszłości uczynione ojcom: Mojego Ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań. Gdyż wyleję wody na spieczoną ziemię i strumienie na suchy ląd; wyleję mojego Ducha na twoje potomstwo i moje błogosławieństwo na twoje latorośle.

5. Wy wszyscy możecie stać się żywymi świadkami spełnienia proroctw, grzechów odpuszczenia i udzielenia daru Ducha Świętego. Wszystko jest możliwe dla wierzącego. Kto z was ma bojaźń Bożą, a mimo to chodzi w ciemności i nie ma światłości? W imię Pana naszego pytam was: czy w istocie wierzysz, że jego ramię wcale nie jest za krótkie, że ma on moc wybawić, że jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki? Czy wierzysz, że w tej chwili ma on moc na ziemi odpuszczać grzechy? Ufaj, synu, odpuszczone są grzechy twoje. Bóg w imię Chrystusa przebaczył ci. Przyjmij to nie jako słowo człowieka, ale jako to, czym w istocie jest, mianowicie jako Słowo Boże, a jesteś usprawiedliwiony za darmo przez wiarę. Będziesz również uświęcony przez wiarę, która jest w Jezusie i zostanie potwierdzone nawet tobie to, że żywot wieczny dal nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego.

6. Umiłowani, wolno mi otwarcie mówić do was, więc przyjmijcie to słowo napomnienia choćby i od znaczącego w kościele najmniej. Wasze sumienie poświadcza w Duchu Świętym to, że rzeczy w istocie tak się mają, jeśli tylko zakosztowaliście, iż dobrotliwy jest Pan. A to jest żywot wieczny, aby poznali jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego Pan posiał. Ta właśnie oparta na osobistym doświadczeniu wiedza jest jedynym prawdziwym świadectwem chrześcijaństwa.

Jest chrześcijaninem ten, kto otrzymał Ducha Chrystusa. Nie jest chrześcijaninem ten, kto go nie otrzymał. Nie jest też rzeczą możliwą Ducha Chrystusowego otrzymać i go nic poznać. Owego dnia bowiem, powiada Pan, poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a ja w was. To właśnie jest Duch prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa w was i w was będzie.

7. Ten świat przyjąć go nie może, dlatego zaprzeczając obietnicy Ojca i głosząc bluźnierstwa, całkowicie ją odrzuca. Wszelki jednak duch, który jej nie wyznaje, nie jest od Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie. Antychrystem jest każdy, kto tylko odrzuca natchnienie Ducha Świętego, albo zaprzecza, że obecność Ducha Bożego jest wspólnym przywilejem wszystkich wierzących, błogosławieństwem Ewangelii, niewysłowionym darem, powszechną obietnicą, kryterium prawdziwego chrześcijaństwa.

8. Bez znaczenia są wyjaśnienia tych, którzy twierdzą, że nie zaprzeczają pomocy Ducha Świętego, lecz tylko jego natchnieniu, albo otrzymaniu daru Ducha Świętego, albo byciu świadomym Ducha Świętego. Utrzymują oni, że zaprzeczają tylko doznaniu działania Ducha, byciu poruszonym przez Ducha, albo napełnionym nim, gdyż w prawdziwej religii, ich zdaniem, nie ma dla takich rzeczy miejsca. Ale owo tylko zaprzeczanie natchnieniu Ducha Świętego podważa w istocie całość Pisma Świętego, całą prawdę, obietnicę i świadectwo Boże.

9. Kościołowi świętemu obce jest powyższe, diabelskie w istocie, rozróżnienie pomiędzy pomocą a natchnieniem Ducha Świętego. Kościół mówi wprost o doznaniu działania Ducha Świętego, byciu poruszonym przez Ducha Świętego, o wiedzy i poczuciu, że tylko przez imię Jezusowe, żadne inne, możemy dostąpić zbawienia. Kościół uczy nas również modlić się o natchnienie Ducha Świętego, o to, abyśmy napełnieni zostali Duchem Świętym. Każdy duchowny Kościoła wyznaje, że otrzymuje Ducha Świętego przez położenie rąk. Kto więc zaprzecza temu wszystkiemu, w rezultacie odrzuca nie tylko Kościół Anglikański, ale także całe objawienie chrześcijańskie.

10. Mądrość Boża zawsze jednak uchodziła za głupstwo u ludzi. Nic więc dziwnego, że i teraz, tak jak niegdyś, wielka tajemnica Ewangelii jest zakryta przed mądrymi i roztropnymi, że jest niemal powszechnie odrzucana, wyśmiewana i piętnowana jako przesadna emocjonalność, a wszyscy, którzy ośmielają sieją wyznawać, są uważani za szaleńców i entuzjastów. Na tym właśnie polega owo odstępstwo, które miało nadejść, owo powszechne odstępstwo ludzi rozmaitego pokroju, które tak bardzo rozprzestrzeniło się na cały świat. Przebiegnijcie ulice Jeruzalemu, rozejrzyjcie się, czy jest ktoś taki, kto miłuje Pana Boga z całego serca swego i służy mu z całej siły swojej. Jaka trwoga śmierci w obliczu otchłani nieprawości ogarnia kraj nasz (by poprzestać jedynie na tym, co jest nam najbliższe)! Jakież wszelkiego rodzaju bezeceństwa dzień w dzień są popełniane i to doprawdy zbyt często całkiem bezkarnie przez tych, którzy bezwstydnie grzesząc bezczelnie się tym chełpią. Któż może zliczyć przysięgi, przekleństwa, złośliwości, bluźnierstwa, kłamstwa, oszczerstwa, obmowy, obżarstwo, pijaństwo, zemstę, nieczczenie dni odpocznienia, nierząd, cudzołóstwo, wszelkie inne akty nieczyste, złodziejstwo, niesprawiedliwość, ucisk i oszustwa, które rozlały się jak potop po naszym kraju?

11. Nawet ci, co zdołali uniknąć najwulgarniejszych obrzydliwości, jakże wiele okazali gniewu i pychy, ileż gnuśności i lenistwa, słabości i zniewieścienia, zbytku i uległości, pożądliwości i ambicji, ileż żądzy chwały i miłości tego świata, ile wreszcie strachu przed drugim człowiekiem! Jak niewiele jednak wykazali pobożności! Gdzie są bowiem ci, co miłują Boga albo bliźniego swego tak, jak nakazuje nam to przykazanie? Z jednej strony są ci, którzy okazują jedynie pozorną pobożność, z drugiej zaś ci, którzy podobni do otwartych i pobielanych grobów okazują same pozory. Rzeczy tak właśnie się mają, że ktokolwiek uważnie przyjrzałby się pierwszemu lepszemu zgromadzeniu publicznemu (obawiam się, że te kościelne wcale nie byłyby wyjątkiem), z łatwością rozpoznałby w nim tych, co są saduceuszami i tych, co są faryzeuszami. Ci pierwsi charakteryzują się tak niewielką troską o pobożność, jak gdyby nie było ani zmartwychwstania, ani aniołów, ani ducha. Tych drugich z kolei cechuje niemal zupełnie pozbawiona życia pozorna pobożność oraz powtarzalna, mechaniczna, zewnętrzna obrzędowość wyzuta z prawdziwej wiary, miłości do Boga oraz radości w Duchu Świętym.

12. Obym za sprawą Boga mógł uznać nas samych za wyjątkowych. Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku waszemu zbawieniu od bezmiaru bezbożności, i aby jej wzdęte fale zatrzymały się. Ale czy tak rzeczywiście się dzieje? Bóg jednak zna was i wasze sumienia i wie, że tak nie jest. Nie zachowaliśmy czystości. Jesteśmy zepsuci i godni pogardy. Niewielu zna Boga, niewielu czci Go w duchu i prawdzie. Jesteśmy pokoleniem niestałego serca, którego duch nie jest wierny Bogu. W istocie wyznaczył nas, abyśmy byli solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, na nic więcej już się nie przyda, tylko aby byla precz wyrzucona i przez ludzi podeptana.

13. Czyż za to nie mam ich karać – mówi Pan – i czy na takim narodzie nie mam szukać odpłaty? Doprawdy nie wiemy, jak szybko może powiedzieć:

Niechaj miecz przejdzie przez kraj. Dał nam dużo czasu na upamiętanie się. Także ten rok jest jeszcze, aby się upamiętać. Grzmotem jednak ostrzega nas i budzi ze snu. Wyroki Jego są na całej ziemi. Mamy też wszelki powód przypuszczać, że wymierzy wyrok najsroższy, mianowicie przyjdzie do nas i ruszy świecznik nasz z jego miejsca, jeśli się nie upamiętamy; jeśli nie wrócimy do zasad Reformacji, do prawdy i prostoty Ewangelii. Być może właśnie teraz przeszkadzamy ostatnim próbom łaski Bożej, by nas ocalić. Być może jeszcze trochę, a dopełni się miara naszych nieprawości przez to, że wbrew sobie samym odrzucimy Boże pouczenie i wypędzimy jego zwiastunów.

14. Boże, w gniewie swoim pamiętaj o miłosierdziu. Bądź uwielbiony naszym nawróceniem, a nie zagładą. Pan woła, słuchajmy. Teraz, kiedy wyroki Twoje znane są na ziemi, niech jej mieszkańcy nauczą się sprawiedliwości.

15. Umiłowani, czas już najwyższy obudzić się ze snu, zanim zatrąbi wielka trąba Pana, a kraj nasz zamieni się w Pole Krwi. Obyśmy wkrótce poznali, co służy pokojowi, zanim zakryte to zostanie przed oczami naszymi! Spraw nam odnowę i zaniechaj gniewu swego na nas! Spójrz z nieba i patrz, i ujmij się za tą winoroślą, daj nam poznać czas twojego nawiedzenia nas. Wspomóż nas, Boże zbawienia naszego, dla chwały imienia Twego wybaw nas, i odpuść grzechy nasze dla imienia Twego. My zaś nie odstąpimy już od Ciebie. Zachowaj nas przy życiu, a będziemy wzywali imienia Twojego! Panie, Boże Zastępów, spraw nam odnowę, rozjaśnij oblicze swoje, a będziemy zbawieni.

Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy, temu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)