OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami
Obrzezanie serca

Kazanie wygłoszone w kościele św. Marii w Uniwersytecie Oksfordzkim, l stycznia 1733 roku.

„Obrzezanie jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery.” (Rz 2,29)

1. Pewien znakomity mąż uczynił smutne spostrzeżenie, że „kaznodzieja, który obecnie głosi najbardziej zasadnicze powinności wynikające z religii chrześcijańskiej, wśród znacznej części słuchaczy naraża się na zarzut, ze jest głosicielem nowych nauk". Większość ludzi tak dalece w swoim życiu odeszła od istoty chrześcijaństwa, do którego nadal się przyznaje, że wystarczy, iż przedstawiona zostanie różnica pomiędzy prawdą Ducha Chrystusowego a tym, co poczytuje się za prawdy ducha tego świata, a podniesie się gromkie wołanie: Kładziesz jakieś niezwykłe rzeczy w nasze uszy; chcemy przeto wiedzieć, o co właściwie chodzi', chociaż faktycznie zwiastuje im się dobrą nowiną o Jezusie i zmartwychwstaniu z nieuniknionymi tego zwiastowania konsekwencjami. Jeśli bowiem Chrystus zmartwychwstał, to powinniście umrzeć dla tego świata i w pełni oddać swoje życie Bogu.

2. Jest to wezwanie trudne do przyjęcia dla „człowieka naturalnego", który żywy jest dla świata, a umarły dla Boga, i nie łatwo da się przekonać do tego wezwania jako do prawdy Bożej, chyba że w procesie interpretacji zostanie ono opatrzone taką ilością zastrzeżeń, że straci jakikolwiek sens. „Człowiek naturalny" bowiem nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego w ich zwykłym i oczywistym znaczeniu. Są one bowiem dla niego głupstwem; ani też nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać; są one bowiem zrozumiałe jedynie dzięki poczuciu duchowemu, które nigdy nie zostało w nim wzbudzone, a z braku którego musi odrzucić jako czyste ludzkie fantazje to, co jest mądrością i mocą Bożą.

3. To, że jest obrzezanie obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery, że jest cechą charakterystyczną prawdziwego naśladowcy Chrystusa, naśladowcy, który znajduje Boże upodobanie, oraz że nie jest obrzezanie obrzezaniem zewnętrznym ani chrztem, ani w ogóle nie ma nic wspólnego z żadną formą zewnętrzną, ale polega na właściwym stanie duszy, tzn. odnowieniu umysłu i ducha według obrazu Stwórcy -jest jedną z tych ważnych prawd, które można jedynie duchowo rozsądzać. W Liście do Rzymian 2, 29, po słowach będących podstawą naszego rozważania, tę właśnie prawdę wyznaje św. Paweł: taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga. Brzmią te słowa tak jak gdyby powiedział Apostoł: „Kimkolwiek jesteś ty, który idziesz za swoim Mistrzem, nie oczekuj, że ten świat, że ludzie, którzy w ślad za nim bynajmniej nie postępują, powiedzą ci: Dobrze, sługo dobry i wierny! Dowiedz się, że obrzezanie serca, pieczęć twojego powołania, jest w tym świecie głupstwem. Z radością oczekuj chwały nadejścia dnia Pana. Tego dnia w wielkim zgromadzeniu ludzi i aniołów otrzymasz pochwalę od Boga."

Rozważmy więc, po pierwsze, na czym obrzezanie serca polega, a po drugie, zastanówmy się nad niektórymi konsekwencjami naszego rozumienia pojęcia „obrzezania serca".

I. 1. Spróbujmy więc odpowiedzieć na pierwsze pytanie, mianowicie, na czym polega obrzezanie serca, które otrzyma pochwalę od Boga.

Zacznijmy może od ogólnego spostrzeżenia, że obrzezanie serca wydaje się być uwarunkowaną przez proces uczenia dyspozycją duszy, która w Piśmie Świętym nazywa się „świętością", a która bezpośrednio pociąga za sobą oczyszczenie z grzechu, oraz od wszelkiej zmazy dala i ducha, a w konsekwencji, posiadanie tych zalet charakteru, które były również w Chrystusie Jezusie oraz odnowienie w duchu naszego umysłu, aby być doskonałymi jak Ojciec nasz niebieski doskonały jest.

2. Obrzezanie serca w szczególności pociąga za sobą pokorę, wiarę, nadzieję i miłość. Pokora, przejaw
właściwej oceny stanu naszej natury, oczyszcza nasze umysły z przekonania o własnej doskonałości, z nieprawdziwej oceny naszych własnych możliwości i osiągnięć, które są naturalnym owocem naszej zepsutej natury. Właśnie pokora całkowicie eliminuje próżne myśli, że oto „Jestem zamożny, mądry, nie potrzebuję więc niczego", a przekonuje nas, że z natury jesteśmy pożałowania godnymi nędzarzami, biedakami, ślepymi i gołymi.

Przekonuje nas pokora również, że w najlepszym wypadku sami z siebie jesteśmy tylko grzechem i próżnością, że pomieszanie pojęć, niewiedza oraz błędy biorą górę nad naszym rozumem, że nierozumne, przyziemne, zmysłowe, diabelskie namiętności uzurpują sobie władzę nad naszą wolą, jednym słowem, że chora jest każda, najmniejsza nawet, cząstka duszy naszej, oraz że wszystko to, na czym opiera się nasza natura, jest na błędnej drodze.

3. Jednocześnie jesteśmy przekonani, że bynajmniej nie jesteśmy samowystarczalni, że bez Ducha Bożego nie jesteśmy w stanie uczynić nic innego jak tylko dodać kolejny grzech do grzechów już przez nas popełnionych, że przez swoją niezmierzoną moc tylko On sprawia w nas to, że pragniemy i czynimy dobro, gdyż bez nadnaturalnej pomocy Jego Ducha jest dla nas rzeczą równie niemożliwą pomyśleć o tym, co dobre, jak i stworzyć samych siebie, czy w pełni odnowić dusze nasze w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

4. Nieuniknioną konsekwencją ukształtowania przez nas właściwego poglądu na temat grzeszności i bezradności natury ludzkiej jest obojętne przyjmowanie chwaty od ludzi, z którą zwykle inni odnoszą się do naszych domniemanych zalet charakteru. Ale ten, kto naprawdę poznał siebie, wcale nie pragnie poklasku i ma go za nic, gdyż wie, że na niego nie zasługuje. Dlatego nie ma dla niego najmniejszego znaczenia jakikolwiek sąd ludzki. Porównując opinie innych ludzi, czy to przychylne mu czy też niechętne, z tym, co sam odczuwa w sercu swoim, ma on wszelki powód uważać, że zarówno ten świat jak i jego Bóg są z gruntu fałszywi. Nawet gdyby za sprawą woli Bożej uznał za stosowne odwołać się do opinii tych, co nie są z tego świata, a którzy uważaliby, że pragnie on być postrzegany jako roztropny szafarz dóbr Pana -jeśliby więc miała ta opinia umożliwić mu stanie się bardziej użytecznym wobec swoich współpracowników, to nawet wtedy bynajmniej nie powinien znajdować w niej oparcia, gdyż jest to tylko sposób szukania aprobaty u innych. Ma bowiem ten, kto naprawdę poznał siebie, pewność, że jakakolwiek by wola Boża nie była, nigdy nie zabraknie mu środków na jej wykonanie, gdyż Bóg zgodnie ze swym upodobaniem może nawet z tych kamieni wzbudzić swoje sługi.

5. Na tym polega pokora, jakiej nauczyli się od Chrystusa ci, którzy krok w krok idą za jego przykładem. Świadomość, dzięki której coraz bardziej stają się oczyszczeni z części choroby tzn. pychy i próżności, zachęca ich, aby z niezachwianą wolą przyjęli drugi element, który „obrzezanie serca" za sobą pociąga, mianowicie wiarę. Jedynie bowiem ona może ich uzdrowić, gdyż jest jedynym lekarstwem dostępnym na ich chorobę.

6. Najlepszym przewodnikiem ślepych, najjaśniejszym światłem tych, co są w ciemności, najdoskonalszym nauczycielem tych, którzy wyznają głupstwo, jest właśnie wiara. Ale musi to być wiara, która ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej, obracania w niwecz wszelkich uprzedzeń zepsutego rozumu, wszelkich fałszywych sloganów wyznawanych przez ludzi, wszelkich złych obyczajów i nawyków, wszelkiej mądrości tego świata, która jest u Boga głupstwem, gdyż rozprasza wiarę wyobrażenia ; wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga i zmusza wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.

7. Dla tego, który w ten sposób wierzy wszystko jest możliwe, gdyż dzięki temu, że oświecone są oczy jego rozumu, dostrzega swoje powołanie w tym, żeby wysławiać Boga, który drogo go kupił, w swoim ciele i duchu, które są teraz Boże, zarówno dzięki odkupieniu jak i stworzeniu. Czuje jak nadzwyczajna jest wielkość mocy tego, który, tak jak Chrystusa z martwych podniósł, tak jest w stanie i nas, martwych w grzechu, ożywić przez Ducha, który w nas mieszka. A zwycięstwo, które zwycięża świat, to wiara nasza. A wiara jest niewzruszoną zgodą na wszystko, co Bóg objawił w Piśmie Świętym, w szczególności na takie ważne prawdy jak to: że Jezus Chrystus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, że na ciele swoim grzechy nasze poniósł na drzewo. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata. Jest również wiara objawieniem Chrystusa w sercach naszych: boskim świadectwem, albo inaczej, dowodem Jego miłości, za darmo danej, niezasłużonej miłości do mnie, grzesznika. Jest też wiara niezachwianą ufnością w Jego przebaczające miłosierdzie, którego działaniu poddani jesteśmy za sprawą Ducha Świętego, ufnoś¬cią, dzięki której każdy prawdziwie wierzący jest w stanie zaświadczyć: Wiem, że mój Odkupiciel żyje, że mam orędownika u Ojca, że Jezus Chrystus, który jest sprawiedliwy, jest ubłaganiem za grzechy moje. Wiem, że On umiłował mnie i siebie samego wydal za mnie. Pojednał mnie, nawet mnie z Bogiem; mam również odkupienie przez Jego krew oraz odpuszczenie grzechów.

8. Przez uwolnienie dzieci Bożych od jarzma grzechu, oczyszczenie sumień naszych od martwych uczynków, przez umacnianie ich tak, że już dłużej nie są posłuszni grzechowi i jego pożądliwościom, przez nie oddawanie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, a wprost przeciwnie, oddawanie siebie Bogu jako ożywionych z martwych – przez to wszystko wiara taka jak ta niezawodnie świadczy o mocy tego, który jej udziela.

9. Ci, którzy w ten właśnie sposób, przez wiarę, z Boga się narodzili, mają także mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nimi nadziei. Kolejną bowiem konsekwencją wynikającą z obrzezania serca jest świadectwo ich własnego ducha wraz z Duchem Bożym, który świadczy w ich sercach, że dziećmi Bożymi są. W rzeczy samej jest to ten sam Duch, za sprawą którego cieszą się niewzruszoną ufnością, że serce ich jest zwrócone do Boga; cieszą się dobrem tej prawdy, że dzięki łasce Jego czynią to, co znajduje Jego upodobanie, mianowicie postępują drogą, która prowadzi do życia, i za sprawą miłosierdzia Bożego wytrwają na niej do samego końca.

Tym bowiem, który sprawia, że żywo oczekują przyjęcia z rąk Bożych wszystkiego co dobre, tzn. radosnej perspektywy otrzymania korony chwały jaka zachowana jest dla nas w niebie - jest On sam. Dzięki kotwicy wiary chrześcijanin niezmiennie trwa pośród wzburzonych fal tego świata pełnego udręki, i potrafi uniknąć obydwu zgubnych pułapek: zadufania w sobie oraz rozpaczy. Nie czuje się zniechęcony przez niewłaściwie rozumianą surowość Pana, nie lekceważy też bogactwa Jego dobroci. Ani nie obawia się, że trudności biegu, który jest przed nim, są większe niż ma on siły, aby im sprostać, ani nie sądzi, że są one tak nieznaczne, że spotka go pewne zwycięstwo zanim użyje całej swojej siły. Doświadczenie, które w boju wiary chrześcijańskiej już zdobył, upewnia go, że trud jego nie jest daremny, oraz że na co natknie się jego ręka, aby to zrobić, to robi według swojej możności. Doświadczenie to nie pozwala mu wyobrażać sobie, że może w inny sposób uzyskać jakąś korzyść, że jakakolwiek cnota czy chwała może być udziałem omdlałych serc i bezsilnych rąk, albo w ogóle udziałem kogokolwiek za wyjątkiem tych, którzy podążają tą samą drogą, co wielki Apostoł pogan, który powiada: Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie by f odrzucony.

10. Dzięki takiej właśnie dyscyplinie ma każdy dobry żołnierz Chrystusa kształcić w sobie odporność na przeciwieństwa losu. W ten sposób utwierdzony i umocniony, będzie w stanie nie tylko odrzucić uczynki ciemności, ale także wszelkie pragnienia oraz uczucia, które nie są poddane prawu Bożemu. Albowiem, jak św. Jan powiada: każdy, kto tę nadzieję w Nim pokłada, oczyszcza się, tak jak On jest czysty. Za sprawą łaski Bożej w Chrystusie oraz przez krew przymierza codzienną jego troską jest oczyszczenie najskrytszych zakątków duszy swojej z pożądliwości, która poprzednio władała i kalała ją: oczyszczenie z nieczystości i zazdrości, złości i gniewu, z wszelkiej namiętności i usposobienia, które są według ciała, a które albo pochodzą z zepsucia natury, albo to zepsucie natury wręcz celebrują. Troską jego codzienną jest też świadomość, że ten, którego ciało jest świątynią Boga, nie powinien dawać przystępu do siebie niczemu pospolitemu ani nieczystemu, oraz że świętość staje się po wsze czasy domem, w którym Duch świętości zamieszka.

11. Kimkolwiek byś nie był, brak ci jednak nadal jednej rzeczy, która z głęboką pokorą, niewzruszoną wiarą i żywą nadzieją łączy się oraz w wielkim stopniu oczyszcza twoje serce z wrodzonej nieczystości. Jeśli więc pragniesz być doskonały, dodaj do wymienionych już cech miłość. Dodaj, powiadam, miłość a posiądziesz obrzezanie serca. Miłość jest wypełnieniem zakonu, jest celem tego, co przykazał Pan.

O miłości słusznie mówi się to, co najlepsze; jest miłość bowiem istotą, samym duchem, życiem wszelkich cnót. Jest nie tylko pierwszym i największym przykazaniem, ale zawiera w sobie wszystkie inne przykazania. Wszystko, co jest sprawiedliwe, czyste, życzliwe czy czcigodne, jeśli w ogóle jest coś cnotą, jeśli w ogóle jest coś chwalebne - zawiera się w jednym słowie „miłość". W niej bowiem jest i doskonałość, i chwała, i szczęście. Królewskim prawem nieba i ziemi jest: Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.

12. Przytoczone przykazanie nie oznacza, że nie wolno nam miłować niczego oprócz Boga, gdyż przykazanie miłości Boga pociąga za sobą także miłość naszego brata. Nie oznacza również przykazanie miłości Boga (jak to sobie niektórzy wyobrażają), że nie wolno nam znajdywać upodobania w niczym prócz Boga. Jeśli ktoś tak uważa, to tym samym wyraża pogląd, że źródło świętości jest jednocześnie sprawcą grzechu, gdyż sprawił Bóg, iż robieniu użytku z tych części stworzenia, które przeznaczył do podtrzymywania życia w sposób nieodłączny towarzyszy doznanie przyjemności. Dlatego twierdzenie, że nie wolno nam znajdować upodobania w niczym prócz Boga, nigdy nie może być uznane za właściwy sens Bożego przykazania. Co naprawdę oznacza to przykazanie, przypominali nam bardzo często i niedwuznacznie zarówno nasz Pan jak i jego apostołowie. Jednomyślnie świadczyli, że prawdziwy sens przykazania miłości zawarty jest w ich na ten temat wypowiedziach: Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie! Nie pójdziecie za innymi bogami. Będziesz miłował Pana Boga swego z całej siły swojej. Będziesz trwał całym sercem przy Panu. Tęsknota duszy twojej będzie za Jego imieniem. Jedno doskonałe dobro będzie twoim celem ostatecznym. Jednej rzeczy będziesz pragnął dla niej samej: czerpania dobra z tego, który jest wszystkim we wszystkim. Jedno stanie się szczęściem dusz waszych, mianowicie trwanie razem z tym, który je stworzył, tzn. uczestnictwo w społeczności z Ojcem i z Synem, połączenie się z Panem w jednym Duchu. Do końca czasu powinien ci przyświecać jeden cel - radość w Bogu tak w czasie jak i wieczności. Innych rzeczy należy pragnąć tylko w stopniu, w jakim przybliżają nas do naszego jedynego celu ostatecznego. Miłuj stworzenie, gdyż miłość stworzenia prowadzi do Stwórcy. Niech we wszystkich twoich poczynaniach chwalebnym celem, którego nigdy nie stracisz z pola widzenia, jest sam Stwórca. Niech wszelkie uczucia, myśli, słowa i czyny będą podporządkowane temu właśnie celowi. Czegokolwiek byś nie pragnął albo się lękał, czegokolwiek nie szukał albo unikał, czegokolwiek byś nie myślał, mówił czy czynił, niech zawsze ma to tylko jedno na celu: twoje szczęście w Bogu, który jest źródłem twojego istnienia.

13. Niech jedynym twoim celem, celem ostatecznym będzie tylko Bóg. Dlatego nasz Pan powiada: Niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego. Jeżeli wzrok twój będzie zwrócony wyłącznie ku jednej rzeczy, całe ciało twoje jasne będzie. Dlatego św. Paweł powiada: Jedno czynię; (...) zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany w Chrystusie Jezusie. Dlatego św. Jakub powiada: Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca ludzie o rozdwojonej duszy. Dlatego św. Jan powiada: Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. (...) Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. Szukanie szczęścia w tym, co budzi powab naszych zmysłów zewnętrznych i zaspokaja pożądliwość ciała, co przez innowację, rozmiar czy piękno budzi pożądliwość oczu i wyobraźni, co przez przepych, wystawność i władzę, albo poklask i podziw, które zwykle im towarzyszą, budzi pychę życia - wszystko to nie jest z Ojca, gdyż ani nie pochodzi od Ojca ani nie jest przez Niego akceptowane, ale jest ze świata - i to właśnie wyróżnia tych, którzy nie poddają się władzy Ojca.

II. 1. Tak się przedstawia nasza odpowiedź na pytanie, czym jest obrzezanie serca, które otrzyma pochwałę od Boga. Drugi punkt naszego rozważania dotyczy konsekwencji wynikających z tej właśnie odpowiedzi, mianowicie konkretnych kryteriów, na podstawie których każdy człowiek może ocenić, czy jest z tego świata, czy z Boga.

Po pierwsze, z tego, co zostało powiedziane, jasno wynika, że nikt nie ma prawa do chwały Bożej, jeśli serce jego nie jest obrzezane przez pokorę, tzn., jeśli w swoich własnych oczach nie jest człowiekiem nędznym, wstrętnym i nikczemnym, jeśli nie jest głęboko przekonany o „wrodzonym zepsuciu swojej natury, przez które bardzo oddalił się od swojej początkowej sprawiedliwości", ponieważ jest skłonny do wszelkiego zła, przeciwny wszelkiemu dobru, zwyrodniały i odrażający; jego cielesny umysł jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Nikt nie ma więc prawa do chwały Bożej, jeśli w swoich najskrytszych zakątkach duszy bezustannie nie odczuwa, że jeśli Duch Boży na nim nie spocznie, nie jest w stanie ani myśleć, ani pragnąć, ani mówić, ani czynić nic dobrego, czy też po prostu tego, co znajduje w Jego oczach upodobanie. Nikt, powiadam, nie ma prawa do chwały Bożej dopóki nie odczuje braku Boga ani dopóki nie zacznie szukać chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem, i dopóki nie przestanie pragnąć i dążyć do tego, co pochodzi od człowieka, chyba że tylko na tyle, na ile dzieje się to na chwałę Bożą.

2. Drugą konsekwencją wynikającą z naszej odpowiedzi na pytanie, czym jest obrzezanie serca, które otrzyma pochwalę od Boga, jest to, że nikt nie otrzyma chwały, która pochodzi od Boga, jeśli jego serce nie jest obrzezane przez wiarę w moc Boga; jeśli nie odrzuci przewodnictwa zmysłów, pożądliwości, namiętności oraz rozumu naturalnego, tego ślepego przewodnika ślepych, przedmiotu w tak wielkim stopniu bałwochwalstwa tego świata; jeśli nie żyje i nie pielgrzymuje w wierze; jeśli nie postępuje ze wzrokiem skierowanym na tego, który jest niewidzialny; jeśli patrzy na rzeczy widzialne, które są doczesne, a nie na rzeczy niewidzialne, które są wieczne; jeśli nie panuje nad wszystkimi swoimi pragnieniami, dążeniami i myślami, wszystkimi swoimi czynami i relacjami z innymi jako ten, który sięgnął poza zasłonę, gdzie Chrystus siedzi po prawicy Bożej.

3. Można byłoby sobie tylko życzyć, zęby lepszą znajomość wiary wykazywali wszyscy ci, którzy tyle czasu i energii poświęcają budowaniu nowego fundamentu, tworzeniu nowych podstaw religii w oparciu o wieczną harmonię wszechrzeczy, niepodważalne dobro cnoty oraz piękno czynów, jakie za sobą cnota pociąga; w oparciu o, jak je nazywają, przyczyny dobra i zła czy wzajemne relacje bytów. Wymienione powyżej uzasadnienia powinności chrześcijańskiej albo zgadzają się z uzasadnieniami opartymi na Piśmie Świętym albo nie. Jeśli zgadzają się, to dlaczego autorzy tych nowych uzasadnień, ludzie przecież dobrej woli, wydają się być w najwyższym stopniu zdziwieni poznawczo, w rezultacie czego porzucają poważniejsze kwestie Prawa na rzecz mglistych pojęć, przy pomocy których najprostsze prawdy zostają zupełnie zagmatwane? Jeśli natomiast zagmatwane wcale nie są, to wypadałoby, żeby zastanowili się, kto jest autorem tej nowej doktryny. Czy jest on może aniołem z niebios, który zwiastuje Ewangelię odmienną niż zwiastowana przez Chrystusa Jezusa. Gdyby w istocie tak rzeczy się miały. Bóg, nie my, wyrok już na niego wydał: Niech będzie przeklęty!

4. Jak nie zna Ewangelia nasza innego fundamentu dobrych uczynków niż wiary, czy też innego fundamentu wiary niż Chrystusa, tak jasno mówi nam, że uczniami jego nie jesteśmy, jeśli zaprzeczamy, iż On albo Duch Jego jest tym, który zarówno udziela nam natchnienia do wiary i dobrych uczynków jak i czyni wiarę i dobre uczynki doskonalszymi. Jeśli kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego. Tylko On jeden może wzbudzić do życia tych, którzy dla Boga są martwi. Tylko On jeden może tchnąć w nich tchnienie życia chrześcijańskiego, a w konsekwencji uprzedzić ich, towarzyszyć im i iść za nimi przy pomocy działania łaski tak, aby ich dobre pragnienia przyniosły dobre owoce. Ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Takie jest krótkie i proste przedstawienie tego, czym jest prawdziwa religia i cnota, i innego fundamentu nikt nie może założyć.

5. Trzecią konsekwencją wynikającą z naszej odpowiedzi na pytanie, czym jest obrzezanie, które otrzyma pochwalę od Boga, jest to, że nikt nie jest prawdziwie prowadzony przez Ducha, jeśli Duch ten nie świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy, jeśli nie widzi przed sobą nagrody i korony i nie chlubi się nadzieją chwaty Bożej. W wielkim bowiem błędzie są wszyscy ci, którzy nauczają, że w służbie Bogu nie powinniśmy mieć na uwadze naszego własnego szczęścia. Wprost przeciwnie, często i wyraźnie jesteśmy przez Boga pouczani, żeby kierować oczy na zapłatę, żeby równoważyć trudy doznaniem należytej radości, a nieznaczny ucisk przeogromną obfitością wiekuistej chwaty. W istocie dopóki Bóg według wielkiego miłosierdzia swego nie odrodzi nas ku nadziei żywej, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu i niezwiędłemu, będziemy pozostawać bez Boga na świecie oraz stawać się obcy przymierzom, zawierającym obietnicę.

6. Ale jeśli w istocie rzeczy tak się mają, najwyższy już czas, żeby wszyscy ci, którzy nie potrafią znaleźć w sobie radosnej pewności, sami zaczęli z lojalnością odnosić się do własnych dusz po to, aby spełnić warunki przymierza i uzyskać to, co głoszą jego obietnice zamiast kwestionować treść przymierza, rzucać bluźnierstwa na jego warunki, skarżyć się, że są zbyt uciążliwe, i że nikt nigdy im nie sprosta! Czy nie oznacza to bowiem stawiania zarzutów Bogu, tak jak gdyby był On surowym panem, wymagającym od swoich sług więcej niż umożliwia im wykonać; tak jak gdyby wyszydzał bezradność dzieła rąk swoich przez związanie własnych sług niemożnościami tzn. przez nakazanie im wykonania zadań, dla których nie były wystarczające ani ich własna siła, ani jego łaska.

7. Bluźniercy ci zdołali niemal wyperswadować wyznającym wprost przeciwny pogląd, mianowicie, że jest nadzieja na spełnienie przykazań Bożych bez żadnego wysiłku, że są oni bez winy. Próżną jest jednak nadzieja, żeby potomstwo Adamowe mogło oczekiwać nadejścia Królestwa Chrystusowego i Bożego bez wcześniejszych zmagań, trudów, by wejść przez wąską bramę: Próżną jest jednak nadzieja, żeby ten, który począł się i narodził w grzechu, oraz którego wnętrze to zguba, wyobraził sobie choć raz, ze jest czysty tak jak sam Pan czysty jest. Próżna jest to nadzieja, chyba że wstępuje on w Jego ślady, i codziennie bierze na siebie Jego krzyż', chyba że utnie swoją prawą rękę, wytupie swoje oko i odrzuci od siebie; próżną jest nadzieja, żeby bez trwania w samozaparciu kiedykolwiek mógł nawet marzyć o pozbyciu się swoich starych poglądów, namiętności i usposobienia, i o byciu w zupełności poświęconym w duchu i duszy i ciele!

8. Czyż wezwanie do trwania w samozaparciu nie wynika ze słów św. Pawła, który żył w słabościach, zniewagach, potrzebach, prześladowaniach i uciskach dla Chrystusa; który doświadczał znaków, cudów i przejawów mocy; który został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba – a jednak uważał (jak wyraził to niedawno zmarły W. Law), że wszystkie jego cnoty byłyby chwiejne, a nawet jego zbawienie w niebezpieczeństwie bez nieustannego Imania w samozaparciu. (...) Powiada więc św. Paweł: Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał. Tymi słowami niedwuznacznie poucza nas św. Paweł, że ten, kto inaczej biegnie, kto codziennie nie zapiera się samego siebie, biegnie na oślep i walczy nadaremno, gdyż po prostu w próżnię uderza.

9. Wreszcie, by wyciągnąć ostatni już wniosek z naszych powyższych rozważań, podobnie są daremne słowa o toczeniu dobrego boju wiary oraz próżna nadzieja na zdobycie korony dziedzictwa nieskalanego, jeśli serce nie jest obrzezane przez miłość. Pozbycie się pożądliwości ciała i pożądliwości oczu, i pychy życia, wprzęgnięcie całego człowieka, ciała, duszy i ducha w gorliwe poszukiwanie miłości jest dla dziecka Bożego tak konieczne, że ktokolwiek żyje bez miłości, poczytywany jest za martwego przed obliczem Bożym.

Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzą, i choćbym miał pełnią wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał cale mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydal na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.

10. Na tym więc polega istota zakonu doskonałego, na tym też polega prawdziwe obrzezanie serca. Niech duch wraz z wszystkimi jego uczuciami powróci do Boga, który go dał. Niech powróci tam, skąd wypływają wszystkie strumienie', niech na nowo wypłyną. Innej ofiary Bóg od nas nie wymaga niż żywej ofiary serca, które wybrał. Niech w płomieniach świętej miłości jest serce bezustannie ofiarowane Bogu przez Chrystusa. Niech żadne stworzenie nie pretenduje do Jego roli, gdyż jest on Bogiem zazdrosnym. Tronu swego nic będzie z nikim dzielił, ponieważ niepodzielnie panuje. Niech nikt nie dopuszcza żadnego dążenia ani żadnego pragnienia, które za cel ostateczny nie ma Jego jedynie. Oto sposób, w jaki niegdyś postępowały dzieci Boże, które jeszcze po śmierci przemawiają:

Nie pragnij żyć, ale wystawiać Jego imię; niech wszystkie twoje myśli, stówa i czyny zmierzają do Jego chwały. Niech serce twoje znajdzie trwały spoczynek w Nim samym oraz tylko w tym, co w Nim i od Niego jest. Niech dusza twoja będzie całkowicie wypełniona miłością Jego tak, że nie będziesz w stanie miłować czegokolwiek inaczej niż ze względu na Niego. We wszystkim, co czynisz, pielęgnuj czystość serca oraz bezustanne dążenie do chwaty Bożej. Niech wzrok twój spocznie na błogosławionej nadziei twojego powołania oraz niech wszystko, co na tym świecie czynisz, jedynie temu powołaniu służy. Albowiem tylko wtedy, nie wcześniej, znajdzie się w nas usposobienie jakie było w Chrystusie Jezusie, tylko wtedy w każdym odruchu serca, w każdym słowie wychodzącym z ust naszych, w każdym dziele rąk naszych dążyć będziemy do tego tylko, co ma Jego na celu, oraz co znajduje Jego upodobanie; tylko wtedy nie będziemy myśleć, mówić ani działać, aby pełnić wolę naszą, lecz wolę Tego, który nas posiał', tylko wtedy czy jemy, czy pijemy, czy cokolwiek czynimy, wszystko czynimy na chwalę Bożą.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)