OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami
Sprawiedliwość z wiary

„Tak bowiem Mojżesz pisze o sprawiedliwości, która jest z Zakonu: Człowiek, który spełnił Zakon, przezeń żyć będzie. A sprawiedliwość*, która jest z wiary, tak mówi: Nie mów w sercu swym: Kto wstąpi do nieba? To znaczy, aby Chrystusa sprowadzić na dół; Albo: kto zstąpi do otchłani? To znaczy, aby Chrystusa wywieźć z martwych w górę. Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo wiary, które głosimy.” (Rz 10, 5-8)

1. Apostoł Paweł nie przeciwstawia tutaj przymierza danego przez Mojżesza przymierzu danemu przez Chrystusa.

Jeśli kiedykolwiek wydawało nam się inaczej, było to wynikiem przeoczenia tego, że zarówno słowa końcowe jak i poprzedzające zostały wypowiedziane przez samego Mojżesza do ludu izraelskiego w odniesieniu do przymierza, które wtedy istniało. Tym, co Apostoł przeciwstawia tutaj jest przymierze łaski i przymierze uczynków. Przymierze łaski Bóg ustanowił przez Chrystusa z ludźmi wszystkich czasów (tak przed jak i pod starym przymierzem, jak również po objawieniu się Boga w ciele). Przymierze uczynków Bóg ustanowił z Adamem w raju, co zwykle uważa się za jedyne przymierze, jakie Bóg ustanowił z człowiekiem, zwłaszcza wśród Żydów, o których pisze Apostoł.

2. O nich właśnie z taką żarliwością na początku rozdziału dziesiątego pisze: Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela. Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga (usprawiedliwienia, które płynie wyłącznie z laski i miłosierdzia, darmo przebaczającego nasze grzechy przez miłość Syna, oraz odkupienie, które jest w Jezusie) a własne usiłując ustanowić (tj. własną świętość, poprzedzającą wiarę „ w tego, który usprawiedliwia bezbożnych", traktując tę świętość jako podstawę przebaczenia i akceptacji przez Boga) nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu i w rezultacie, błądząc w życiu, szukają śmierci.

3. Nie wiedzieli bowiem, że końcem Zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy, oraz że przez raz złożoną ofiarę z samego siebie położył kres pierwszemu prawu czy też przymierzu (które naprawdę nie było dane przez Boga Mojżeszowi, ale Adamowi w stanie niewinności). Sednem pierwszego przymierza, by oddać należną mu sprawiedliwość, było: Jeśli chcesz żyć, czyń tak a tak. Przez raz złożoną ofiarę z samego siebie nabył dla nas lepsze przymierze, którego z kolei sednem jest: Uwierz i żyj - uwierz, a będziesz zbawiony, teraz zbawiony od win mocy grzechu, i od kary.

4. Wielu nawet wśród tych, których nazywa się imieniem Chrystusa, nie zna i teraz tej prawdy. Wielu, którzy mają i teraz gorliwość dla Boga, ale nierozsądną, nadal usiłuje ustanowić swe własne usprawiedliwienie jako podstawę przebaczenia i akceptacji przez Boga. Dlatego z uporem odmawiają podporządkowania się usprawiedliwieniu Bożemu. Oczywiście, pragnienie mego serca i modlitwa zanoszona do Boga, umiłowani, jest abyście wy dostąpili zbawienia. Przeto, aby usunąć tę wielką przeszkodę z waszej drogi postaram się pokazać, po pierwsze, czym jest sprawiedliwość, która jest z Zakonu, oraz czym jest sprawiedliwość, która jest z wiary; po drugie, postaram się pokazać głupstwo ufności w sprawiedliwość z Zakonu oraz, mądrość podporządkowania się sprawiedliwości, która jest z wiary.

I. 1. Najpierw Sprawiedliwość, która jest z Zakonu, powiada: Człowiek, który spełnił Zakon, przezeń żyć będzie. Stale i skrupulatnie przestrzegaj całego Zakonu, wykonuj go, a wtedy będziesz żył wiecznie. To prawo albo inaczej przymierze (zwykle nazywane przymierzem uczynków) dane przez Boga w raju, wymagało bezwzględnego posłuszeństwa, posłuszeństwa pod każdym względem i bez wyjątku. Było ono warunkiem trwania wiecznie w świętości i szczęściu, w których człowiek został stworzony.

2. Przymierze to wymagało od człowieka spełnienia wszystkich kryteriów sprawiedliwości, tak wewnętrznie jak i zewnętrznie, negatywnie jak i pozytywnie. Miał więc człowiek nie tylko powstrzymywać się od wszelkiej próżnej mowy, unikać wszelkiego zła, ale miał również w każdym uczuciu, pragnieniu i myśli zachowywać posłuszeństwo woli Bożej.

Miał pozostać świętym w sercu i społeczności z innymi tak jak ten, który go stworzył święty jest. Miał być czystego serca tak, jak sam Bóg czysty jest, i doskonałym tak, jak Ojciec w niebiesiech doskonały jest. Miał miłować Pana Boga swego z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. Miał miłować każdą duszę, którą stworzył Bóg tak, jak Bóg ją umiłował. Tak oto przez powszechną dobrą wolę miał mieszkać w Bogu (który jest miłością) a Bóg w nim po to, aby służyć Panu Bogu swemu z całej siły swojej we wszystkim mając na uwadze jedynie chwałę Bożą.

3. Tych wszystkich rzeczy sprawiedliwość z Zakonu wymagała, aby ten, który je czynił mógł przez nie żyć. Ponadto jeszcze wymagała, żeby bezwzględne posłuszeństwo wobec Boga, wewnętrzna i zewnętrzna świętość, podporządkowanie serca i życia woli Bożej były całkowite także pod względem stopnia. Najmniejsze choćby ograniczenie czy jakakolwiek taryfa ulgowa w przestrzeganiu zewnętrznego czy wewnętrznego prawa były absolutnie wykluczone. Aby którekolwiek przykazanie dotyczące relacji zewnętrznych miało być przestrzegane, w pełni musiały być równocześnie przestrzegane wszystkie pozostałe i to w najwyższym stopniu i w sposób doskonały. Aby sprostać nakazowi miłości Boga nie wystarczało miłować go z całej siły i z całej duszy, ale należało miłować go każdą najmniejszą choćby jej cząstką.

4. Jeszcze jedna rzecz była niezbędnie konieczna dla wypełnienia sprawiedliwości z Zakonu, mianowicie powszechne posłuszeństwo i doskonała świętość serca i życia powinny były trwać w całkowicie nieprzerwany sposób od chwili stworzenia człowieka przez Boga i tchnięcia w jego nozdrza życia aż po dzień jego próby, w rezultacie której miał zostać utwierdzony w życiu wiecznym.

5. Sprawiedliwość z Zakonu mówi więc w ten oto sposób: Ty, który jesteś stworzony przez Boga, trwaj w miłości i w obrazie Boga, według którego zostałeś stworzony. Jeśli chcesz pozostać przy życiu, przestrzegaj przykazań, które zostały zapisane w sercu twoim. Miłuj Pana Boga swego z całego serca swego. Miłuj każdą duszę, którą stworzył, tak jak siebie samego. Nie pragnij niczego prócz Boga. Niech w każdej myśli, każdym słowie i każdym czynie sam Bóg będzie twym celem. Niech ani na chwilę twoje ciało i dusza nie tracą z pola widzenia celu i nagrody tego wzniosłego powołania. Całym sobą uwielbiaj jego święte imię z całej siły, pod każdym względem i w każdej chwili twego życia. „ Czyń to, a będziesz żył", twoje światło będzie świecić, twoja miłość będzie płonąć coraz bardziej aż przyjęty zostaniesz do domu Bożego w niebiesiech, by panować z nim na wieki wieków.

6. A sprawiedliwość, która jest z wiary, tak mówi: Nie mów w sercu swym: Kto wstąpi do nieba? To znaczy, aby Chrystusa sprowadzić na dół (tak jak gdyby to było jakieś niemożliwe do wykonania zadanie, które Bóg poprzednio postawił przed tobą po to, abyś dostąpił jego akceptacji); Albo: Kto zstąpi do otchłani? To znaczy, aby Chrystusa wywieść z martwych w górę (tak jak gdyby nadal pozostawało to do wykonania po to, abyś miał dostąpić jego akceptacji). Ale, co powiada Pismo (dzięki któremu możesz teraz zostać przyjęty do dziedzictwa życia wiecznego): Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo wiary, które głosimy. Jest to nowe przymierze, które Bóg z grzesznym człowiekiem obecnie ustanowił przez Jezusa Chrystusa.

7. Sprawiedliwość, która jest z wiary uważana jest za ten warunek usprawiedliwienia (a tym samym obecnego i ostatecznego zbawienia, jeśli wytrwamy w niej do samego końca), który został dany upadłemu człowiekowi przez Boga w oparciu o zasługi i pośrednictwo jednorodzonego Syna. Zostało to częściowo objawione Adamowi wkrótce po jego upadku, a zawarte było w pierwotnej obietnicy uczynionej jemu i jego nasieniu w odniesieniu do potomstwa kobiety, która zdepcze głowę węża. Nieco wyraźniej zostało to objawione Abrahamowi przez anioła Bożego z niebios, mówiącego: Przysięgam na siebie samego, mówi Pan, że w potomstwie twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi. Jeszcze pełniej zostało to ujawnione Mojżeszowi, Dawidowi i prorokom, którzy po nich przyszli. Poprzez nich objawienie to trafiło do wielu ludzi Bożych w następnych pokoleniach. Ale mimo to, większość z nich nadal nie znała tej obietnicy, a bardzo niewielu jasno ją rozumiało. Jednak życie i nieśmiertelność nie były ujawnione Żydom w przeszłości tak jak obecnie ujawnione zostały nam przez Ewangelię.

8. Otóż przymierze to nie mówi grzesznemu człowiekowi: Bądź nienagannie posłuszny i żyj. Gdyby nienaganne posłuszeństwo było rzeczywiście warunkiem, nie odniósłby większego pożytku z tego wszystkiego, co Chrystus uczynił i wycierpiał dla niego niż gdyby dla zachowania życia wymagano od niego, aby wstąpił do nieba i sprowadził na dół Chrystusa, albo aby zstąpił do otchłani, do świata niewidzialnego, wywiódł Chrystusa z martwych w górę. Przymierze nie żąda rzeczy niemożliwych (chociaż dla człowieka polegającego wyłącznie na sobie, to czego wymaga przymierze, byłoby niemożliwe, ale nie dla tego, któremu pomaga Duch Boży). Gdyby żądało rzeczy niemożliwych, wystawiłoby tylko ludzką słabość na pośmiewisko. W istocie, mówiąc ściśle, dla dostąpienia usprawiedliwienia przymierze łaski nie wymaga od nas w ogóle żadnych uczynków jako niezbędnie koniecznych, ale jedynie wiary w tego, który przez wzgląd na Syna swego i przebłaganie, jakie uczynił, usprawiedliwia bezbożnych, którzy nie dokonują dobrych uczynków i poczytuje im ich wiarę za sprawiedliwość. Tak właśnie Abraham uwierzył Panu, a On poczytał mu to ku usprawiedliwieniu. I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary..., aby był ojcem wszystkich wierzących... i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość. A nie napisano tego, ze mu poczytano (wiarę za sprawiedliwość) tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas, którym ma to być poczytane (którym wiara zostanie poczytana za sprawiedliwość zamiast bezwzględnego posłuszeństwa dla dostąpienia laski Bożej) jeśli wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych, który został wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego, dla zapewnienia odpuszczenia grzechów naszych i życia przyszłego tym, którzy wierzą.

9. Co więc mówi przymierze przebaczenia, niezasłużonej miłości i przebaczającego miłosierdzia? Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony. W dniu, w którym uwierzysz, ocalisz życie, Bóg na nowo znajdzie w tobie upodobanie i życie twoje jemu będzie miłe. Zostaniesz wybawiony z przekleństwa i gniewu Bożego. Będziesz wzbudzony ze śmierci grzechu do życia sprawiedliwości. Jeśli wytrwasz do końca wierząc w Jezusa, nigdy nie doświadczysz ponownej śmierci, ale doznawszy cierpień wraz z Panem, będziesz także z nim żył i królował po wieki wieków.

10. Blisko ciebie jest słowo. Ten warunek życia jest jasny, prosty i zawsze łatwy do spełnienia. Słowo jest w ustach twoich i w sercu twoim przez działanie Ducha Bożego. Z chwilą kiedy uwierzysz w swoim sercu w tego, którego Bóg wzbudził z umarłych i język twój wyzna, że Pan Jezus jest twoim Panem i twoim Bogiem, będziesz wybawiony od potępienia, od winy i kary za swe przeszłe grzechy i posiądziesz moc służby Bogu w prawdziwej świętości przez wszystkie pozostałe dni twego życia.

11. Jaka jest więc różnica pomiędzy sprawiedliwością, która jest z Zakonu a sprawiedliwością, która jest z wiary? Pomiędzy pierwszym przymierzem, albo inaczej, przymierzem uczynków, a drugim przymierzem, przymierzem łaski?

Zasadnicza i niezmienna różnica jest ta, że jedno zakłada, że ten, komu dane jest przymierze, jest już święty i szczęśliwy, stworzony na obraz Boga, który ma w nim upodobanie. Pierwsze przymierze wyznacza warunek, pod którym człowiek może trwać w nim w miłości, radości, życiu i nieśmiertelności. Drugie przymierze zakłada, że ten, komu jest ono dane, bezbożny i nieszczęśliwy, pozbawiony chwały obrazu Boga, którego gniew ciąży nad nim, pogrążony w grzechu, przez co jego dusza jest martwa, zmierza do śmierci cielesnej i śmierci wiecznej. Człowiekowi w takiej właśnie sytuacji drugie przymierze wyznacza warunek, pod którym może on odnaleźć zgubioną perłę, odzyskać Boże upodobanie, Jego obraz i życie swej duszy, wreszcie, posiąść na nowo wiedzę i miłość Boga, która jest początkiem życia wiecznego.

12. Z jednej strony, przymierze uczynków dla utrzymania trwałości Bożego upodobania, Jego wiedzy i miłości, świętości i szczęścia wymagało od doskonałego człowieka doskonałego i nieustającego posłuszeństwa wobec każdego przepisu Zakonu Bożego. Z drugiej strony, przymierze łaski dla odzyskania przez człowieka życia i upodobania Bożego wymaga jedynie wiary, żywej wiary w tego, który przez Boga usprawiedliwia nieposłusznych.

13. Ponadto, przymierze uczynków wymagało od Adama i wszystkich dzieci jego, żeby sami zapłacili cenę, ze względu na którą mieli otrzymać wszelkie przyszłe błogosławieństwa Boże. W wypadku jednak przymierza łaski, Bóg widząc, że nie mamy czym zapłacić, szczerze nam wszystko przebacza jeśli tylko wierzymy w tego, który zapłacił cenę za nas, który oddał siebie jako ubłaganie za nasze grzechy, za grzechy całego świata.

14. Tak oto pierwsze przymierze wymagało tego, co obecnie jest poza zasięgiem wszystkich synów ludzkich, mianowicie nienagannego posłuszeństwa, które jest nieosiągalne dla tych, co poczęli się i narodzili w grzechu. Drugie przymierze wymaga tego, co jest łatwo dostępne, tak jak gdyby mówiło: Ty jesteś grzechem. Bóg jest miłością. Za sprawą grzechu utraciłeś chwałę Bożą, jednak Bóg jest miłosierny. Przyjdę więc ze wszystkimi swymi grzechami do przebaczającego Boga, a znikną jak chmura. Gdybyś nie był bezbożny, nie byłoby miejsca na usprawiedliwienie ciebie jako bezbożnego. Ale teraz zbliż się w całkowitej pewności wiary. Bóg przemówi i stanie się. Nie bój się, tylko wierz, gdyż właśnie sprawiedliwy Bóg usprawiedliwia wszystkich, którzy wierzą w Jezusa.

II. 1. Odpowiedziawszy na pytanie czym są oba przymierza i jaka jest między nimi różnica, łatwo teraz wykazać, by przejść do drugiej z kolei kwestii: głupstwo ufności w sprawiedliwość, która jest z Zakonu i mądrość podporządkowania się sprawiedliwości, która jest z wiary. Głupota tych, co nadal polegają na sprawiedliwości z Zakonu, która opiera się na imperatywie: Czyń tak, a tak i żyj, jest wyraźnie widoczna. Oto bowiem złe jest samo ich założenie. Ich pierwszy krok jest podstawowym błędem, gdyż zanim jeszcze zgłoszą roszczenie do jakiegokolwiek błogosławieństwa w oparciu o to przymierze, muszą uznać, że znajdują się w sytuacji, w której owo przymierze zostało ustanowione. Założenie takie jest jednak bezpodstawne, ponieważ przymierze to zostało ustanowione z Adamem w stanie niewinności. Jak chwiejna więc musi być cała ta budowa, która stoi na takich podstawach? Jak głupi są ci, co budują na piasku. Nigdy chyba nie przyszło im na myśl, że przymierze uczynków nie zostało dane człowiekowi, kiedy był martwy w występkach i grzechach, ale kiedy był żywy w Bogu, kiedy nie znał grzechu, bo był święty jak sam Bóg święty jest. Zapomnieli, że przymierze uczynków nigdy nie miało na celu odzyskania raz utraconego życia i upodobania Bożego, ale jedynie trwanie i wzrastanie w życiu i upodobaniu Bożym aż to ostatnie stanie się doskonałe w życiu wiecznym.

2. Ani też ci, co usiłują ustanowić swą własną sprawiedliwość z Zakonu, nie biorą pod uwagę jakiego rodzaju posłuszeństwa i sprawiedliwości Zakon bezwzględnie wymaga. Otóż wymaga on doskonałego posłuszeństwa wobec każdego przepisu, inaczej wymagania Zakonu nie zostają spełnione. Któż z was jest w stanie sprostać takim wymogom posłuszeństwa i żyć w nim? Kto z was spełnia każdy przepis przykazań Bożych odnoszący się do zewnętrznych aspektów postępowania? Kto z was nie czyni nic, wielkiego czy drobnego, czego Bóg zakazuje? Kto z was nie pozostawia niespełnionym nic, czego Bóg nakazuje? Kto z was nie używa próżnej mowy, aby przynieść błogosławieństwo tym, którzy słuchają? A czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czynicie na chwałą Bożą? W o ileż mniejszym stopniu więc jesteście w stanie spełnić przykazania Boże odnoszące się do wewnętrznych aspektów postępowania? Te przykazania, które wymagają, żeby każde usposobienie i skłonność duszy były wyrazem świętości wobec Pana. Czy potraficie miłować Boga z całego serca? Miłować całą ludzkość jak własną duszę?

Modlić się bez przestanku? Za wszystko dziękować? Mieć zawsze oblicze Boga przed sobą? Utrzymać wszelkie uczucia, pragnienia i myśli w posłuszeństwie jego prawu?

3. Należy następnie zdać sobie sprawę, że sprawiedliwość z Zakonu wymaga nie tylko posłuszeństwa każdemu przykazaniu Bożemu, nakazowi czy zakazowi, przepisom dotyczącym wewnętrznych czy zewnętrznych aspektów postępowania, ale wymaga również posłuszeństwa w najwyższym stopniu. Głos Zakonu zawsze niezmiennie brzmi: Będziesz służył Panu Bogu swemu z całej siły swojej. Nie przewiduje jakiejkolwiek taryfy ulgowej. Nie akceptuje jakiegokolwiek braku.

Potępia wszelkie odstępstwo od bezwzględnego posłuszeństwa i, kiedy tylko ma ono miejsce, rzuca przekleństwo na nieposłusznego. Sprawiedliwość z Zakonu stanowią niezmienne reguły, które mówią: Nie znamy miłosierdzia.

4. Któż więc może stanąć przed Sędzią, który zważa na winy? Jak słabi są ci, co chcą stanąć przed sądem, gdzie nie będzie usprawiedliwiony żaden żyjący! - nikt spośród potomstwa Adama. Przypuśćmy, jednak, że przestrzegamy wszystkich przykazań z całej siły naszej, ale przecież jeśli będzie miało miejsce choćby najmniejsze przekroczenie z naszej strony, to unicestwione zostaje tym samym całe nasze roszczenie do życia. Jeśli kiedykolwiek popełniliśmy choćby najmniejsze uchybienie, kładzie to kres sprawiedliwości, gdyż Zakon potępia wszystkich, którzy nie okazują całkowitego i bezustannego posłuszeństwa. Tak więc zgodnie z wyrokiem temu, kto zgrzeszyłby w jakimkolwiek stopniu choćby raz, pozostaje jedynie straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników Boga.

5. Czy nie jest to więc głupstwem nad głupstwami, żeby upadły człowiek szukał życia w oparciu o sprawiedliwość z Zakonu? Czy człowiek, który uformowany został w złu i w grzechu poczęty został, człowiek, który jest z natury wyłącznie przyziemny, zmysłowy i demoniczny, całkowicie zepsuty i nikczemny, w którym nie mieszka dobro, dopóki nie znajdzie łaski, który nawet nie potrafi sam z siebie pomyśleć niczego dobrego? Czy człowiek, który jest tylko grzechem, jedynie bezbożnością, który popełnia grzech w każdym oddechu, którego faktyczne występki tak w stówie jak i czynie są liczniejsze niż włosy na głowie? Co za głupota, co za bezsensowne uroszczenie, żeby taki nieczysty, pełen winy, bezradny robak śmiał marzyć o akceptacji przez Boga na podstawie własnej sprawiedliwości, o życiu w oparciu o sprawiedliwość, która jest z Zakonu!

6. W takim samym stopniu co jest wykazane głupstwo ufności w sprawiedliwość, która jest z Zakonu, jest i wykazana mądrość podporządkowania się sprawiedliwości Bożej, która jest z wiary. Łatwo byłoby to pokazać w odniesieniu do każdego poszczególnego punktu naszych poprzednich rozważań. Nie wdając się w nie jednak, wypada stwierdzić, że mądrością pierwszego kroku wiodącego do sprawiedliwości Bożej z wiary jest rezygnacja z roszczenia do swej własnej sprawiedliwości, co jasno widać z tego, że sprawiedliwość z wiary odwołuje się do prawdy, do prawdziwej natury rzeczy. Czy może być coś większą skruchą niż wyznanie sercem i wargami prawdziwego stanu, w którym jesteśmy.

Wyznanie, że przynosimy ze sobą na świat zepsutą i grzeszną naturę, w istocie bardziej zepsutą niż mogłoby się to wydawać i niż jesteśmy w stanie wyrazić to słowami. Przez nią skłonni jesteśmy do wszelkiego zła i odwróceni od wszelkiego dobra. Jesteśmy pełni pychy, egoizmu, bezładnych namiętności, głupiej pożądliwości, próżnych i gwałtownych uczuć; miłujemy to co przyziemne, zwłaszcza własne przyjemności bardziej niż Boga. Nasze życie jest nie lepsze niż nasze serca: nasze bezeceństwa i bezbożność tak niezliczone, że naszych faktycznych grzechów tak w słowach jak i czynach jest tyle ile gwiazd na niebie. Dlatego nie ma w nas upodobania ten, którego oczy są zbyt czyste, aby mogły patrzeć na zło. Dlatego nie zasługujemy na nic innego jak tylko oburzenie, gniew i śmierć, należne jako kara za grzechy. Dlatego nie podobna, żebyśmy przez jakąkolwiek własną sprawiedliwość (bo w istocie brak jej nam) ani przez własne uczynki (gdyż są takie same jak drzewo, z którego wyrastają) ubłagać gniew Boży czy też odwrócić karę, na którą sprawiedliwie zasługujemy. Co więcej, jeśli będziemy pozostawieni samym sobie pogrążymy się jeszcze bardziej w złu, utoniemy jeszcze głębiej w grzechu, będziemy obrażać Boga jeszcze więcej zarówno przez nasze złe uczynki jak i złe usposobienie naszych cielesnych umysłów, aż dopełni się miara naszych bezeceństw i sprowadzimy na siebie rychłą zagładę. Czyż taka nie jest nasza prawdziwa natura? Wyznać naszym sercem i wargami, że tak jest w istocie, zrezygnować z roszczenia do naszej własnej sprawiedliwości, sprawiedliwości, która jest z Zakonu, znaczy postępować według prawdziwej natury rzeczy, a tym samym dać wyraz prawdziwej mądrości.

7. Kolejnym powodem, dla którego podporządkowanie się sprawiedliwości z wiary uważa się za mądrość jest to, że sprawiedliwość z wiary jest sprawiedliwością Bożą. Mam na myśli to, że sprawiedliwość z wiary jest metodą pojednania z Bogiem, która została wybrana i ustanowiona przez samego Boga, nie tylko dlatego, że jest On Bogiem mądrości, ale również dlatego, że jest On suwerennym Panem nieba i ziemi i wszystkiego, co stworzył. Jest więc dowodem prawdziwej mądrości i oznaką rozumu pogodzić się z każdym Jego wyborem i zawsze twierdzić, że On jest Panem, niech więc czyni cokolwiek uważa za dobre. Jest bowiem rzeczą niestosowną, żeby człowiek mówił do Boga: Dlaczego czynisz tak. a nie inaczej? Ponieważ tylko ktoś niespełna rozumu będzie kwestionował decyzję możniejszego, którego królestwo włada nad wszystkimi.

8. Następnie można wziąć pod uwagę i to, że za sprawą wyłącznie łaski, daru miłości, niezasłużonego miłosierdzia, Bóg zapewnił grzesznemu człowiekowi sposób pojednania ze sobą, w rezultacie czego nie zostaliśmy od Niego oddzieleni ani wymazani z Jego pamięci. Dlatego jakakolwiek metoda okazania litości, miłosierdzia i niezasłużonej dobroci nie wydałaby mu się właściwa, nawet Jego najbardziej zagorzali i nieprzejednani wrogowie zawsze mogą liczyć na to, że Bóg znajdzie w nich upodobanie. Wyrazem mądrości jest przyjąć to z pełną wdzięcznością.

9. Pozwólcie, że wymienię jeszcze jeden aspekt mądrości. Mądrość jest dążeniem do tego, co najlepsze przy pomocy najlepszych środków. Otóż, najlepszym celem, do którego stworzenie może dążyć, jest szczęście w Bogu. Najlepszym zaś celem, do którego upadłe stworzenie może dążyć jest odzyskanie obrazu i upodobania Bożego. Ale najlepszym, owszem, jedynym środkiem pod słońcem danym człowiekowi, którym może odzyskać upodobanie Boże, co jest lepsze niż samo życie, albo którym może odzyskać obraz Boga, co jest prawdziwym życiem duszy, jest podporządkowanie się sprawiedliwości, która jest z wiary, wiary w jednorodzonego Syna Bożego.

III. l. Kimkolwiek więc jesteś ty, który pragniesz dostąpić przebaczenia i pojednania z Bogiem, nie mów w sercu swoim:

Muszę najpierw zrobić to czy tamto: muszę najpierw pokonać wszelki grzech, porzucić zło tak w słowach jak i uczynkach, muszę zacząć czynić tylko dobro, albo muszę najpierw pójść do Kościoła, wziąć udział w Ostatniej Wieczerzy, wysłuchać więcej kazań, zmówić więcej modlitw. Niestety, Umiłowany, jesteś całkowicie w błędzie. Nadal nie znasz sprawiedliwości, która pochodzi od Boga i usiłujesz jako podstawę pojednania ustanowić wiosną sprawiedliwość. Czy nie wiesz, że nic nie jesteś w stanie uczynić jak tylko grzeszyć, dopóki nie jesteś pojednany z Bogiem? Dlaczego więc powiadasz:

Najpierw muszę zrobić to czy tamto, a potem uwierzę? Nie, najpierw uwierz. Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, w ubłaganie za twoje grzechy. Niech najpierw zostanie położony dobry fundament, a potem wszystko będziesz czynić dobrze.

2. Nic mów też w sercu swoim: Nie mogę jeszcze zostać przyjęty, ponieważ nie jestem dość dobry. Któż jest dość dobry, kto kiedykolwiek był, aby zostać przyjętym przez Boga? Czy potomstwo Adama było kiedykolwiek wystarczająco dobre do tego? Czy kiedykolwiek przed nastaniem czasów ostatecznych będzie? A co do ciebie, to bynajmniej nie jesteś dobry, nie mieszka w tobie żadne dobro. I nigdy nie zamieszka, dopóki nie uwierzysz w Jezusa. Raczej okażesz się sobie coraz gorszy? Ale czy trzeba stać się gorszym, aby zostać przyjętym przez Boga? Czy nic jesteś jeszcze wystarczająco z/y? W rzeczy samej, jesteś i Bóg to wie. Nie możesz temu zaprzeczyć. Nie zwlekaj więc. Wszystko jest gotowe. Wstań i obmyj grzechy swoje. Oto woda. Teraz jest czas obmyć się w krwi Baranka. Pokrop mnie hizopem, a będę oczyszczony; Obmyj mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę.

3. Nie mów: Ale ja nie jestem dość skruszony: nie mam dość poczucia swych grzechów. Wiem to. Dałby Bóg, żebyś miał więcej poczucia swych grzechów i był tysiąc razy bardziej skruszony niż jesteś. Ale nie zwlekaj z tego powodu.

Być może Bóg uczyni cię bardziej skruszonym nie zanim uwierzysz, ale przez to, że uwierzysz. Być może nie będziesz płakał wiele, dopóki nie pokochasz wiele, ponieważ wiele zostanie ci przebaczone. Tymczasem patrz na Jezusa. Spójrz jak bardzo cię miłuje. Cóż mógł był dla ciebie uczynić, czego nie uczynił?

Baranku Boży, czy był kiedyś ból,
Czy była kiedyś miłość podobna do Twojej?

Patrz na Niego ciągle, aż On spojrzy na ciebie i złamie twoje nieskruszone serce. Wtedy twoja głowa zamieni się w wodę, a twoje oczy w źródło łez.

4. Ani też nic mów: Muszę zrobić coś więcej zanim przyjdę do Chrystusa. Przyznaję, że gdyby twój Pan opóźniał swoje przyjście, byłoby rzeczą słuszną czekać na Niego czyniąc ze wszystkich sił wszystko, co ci przykazał. Ale nie ma potrzeby wdawać się w takie spekulacje. Skąd bowiem wiesz, że Pan w istocie zwleka ze swoim przyjściem? Być może nawiedzi nas jako światłość z wysokości zanim wzejdzie jutrzenka. Doprawdy, nie wyznaczaj czasu Jego przyjścia. Oczekuj Go każdej godziny. Jest tuż tuż. Oto stoi u drzwi.

5. Po co chciałbyś czekać na więcej szczerości zanim twoje grzechy zostaną wymazane? Czy może, aby uczynić się bardziej godnym łaski Bożej? Niestety, nadal ustanawiasz swoją własną sprawiedliwość. On okaże ci miłosierdzie nie dlatego, że jesteś godny go, ale ponieważ jego miłosierdzie jest niezawodne; nie dlatego, że jesteś prawy, ale ponieważ Jezus Chrystus dokonał ubłagania za twoje grzechy. Jeszcze raz, jeśli jest w szczerości jakieś dobro, dlaczego oczekujesz jej zanim uwierzysz, wiedząc, że sama wiara jest jedynym korzeniem każdego prawdziwego dobra i świętości. Nade wszystko, jak długo możesz nie pamiętać, że czegokolwiek byś nie uczynił albo posiadał, nie pomoże ci to dostąpić przebaczenia, zanim twoje grzechy nie zostaną przez Boga odpuszczone? Jak długo możesz nie pamiętać, że wszystko, co czynisz i posiadasz, musi zostać porzucone, podeptane i stać się bez znaczenia, inaczej Bóg nigdy nie znajdzie w tobie upodobania. Dopóki bowiem nie dostąpisz przebaczenia, nie możesz się spodziewać, że Bóg znajdzie w tobie upodobanie, gdyż jesteś jedynie grzesznikiem, pełnym winy, zagubionym, utrapionym, nie mającym nic, na co mógłbyś się powołać ani co mógłbyś zaofiarować Bogu prócz zasług Jego umiłowanego syna, który umiłował cię i oddał siebie samego za ciebie.

6. Kończąc, kimkolwiek jesteś człowieku, który nosisz w sobie wyrok śmierci, czujesz się potępionym grzesznikiem, gdyż gniew Boży ciąży na tobie, Pan nie powiedział do ciebie: Czyń to a to, w pełni przestrzegaj wszystkich moich przykazań i żyj, lecz Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony. Blisko ciebie jest słowo wiary. W tej właśnie chwili, w stanie, w jakim jesteś, jako grzesznik, jako ten, kim po prostu jesteś, uwierz Ewangelii, a łaskawy będę na nieprawości twoje, a grzechów twoich nie wspomnę więcej.

* Biblia w przekładzie polskim Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, Warszawa 1976, używa w tym miejscu pojęcia usprawiedliwienie, a nie sprawiedliwość, jak podaje tekst kazania J. Wesleya, który opiera się na angielskim przekładzie Biblii z 1611 r., tzw. Biblii Króla Jakuba.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)