OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami
Usprawiedliwienie z wiary

„Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość.” (Rz 4,5)

1. W jaki sposób grzesznik może zostać usprawiedliwiony przed Bogiem, Panem i Sędzią wszystkich, jest kwestią doniosłej wagi dla każdego z synów ludzkich. W tej właśnie kwestii zawarta jest podstawa wszystkich naszych nadziei, gdyż jak długo pozostajemy w opozycji do Boga, nie może być prawdziwego pokoju, trwałej radości tak w tym czasie, jak i wieczności. Jakiż bowiem możemy mieć pokój, kiedy potępia nas nie tylko nasze własne serce, ale także, i przede wszystkim, Ten, który jest większy niż serce nasze i wie wszystko. Jakąż możemy mieć trwałą radość w tym, jak i przyszłym życiu, kiedy gniew Boży ciąży na nas?

2. W jak niewielkim jednak stopniu ta ważna kwestia była zrozumiana! Jakie pomieszanie pojęć wielu na jej temat miało! I to nie tylko pomieszanie pojęć, ale często pogląd zupełnie fałszywy, sprzeczny z prawdą, jak ciemność ze światłością. Co więcej, był to pogląd całkowicie niezgodny, tak z Pismem Świętym, jak i istotą wiary. Mając więc błędny pogląd co do tego, co stanowi fundament, w żaden sposób nie byli w stanie na nim budować, w każdym razie nie budowę ze złota, srebra, czy drogocennych kamieni, która wytrzymałaby próbę ognia, lecz tylko z siana i słomy, która ani nie jest miła Bogu, ani dla ludzi pożyteczna.

3. Postaram się, na ile tylko jestem w stanie, sprostać niezwykłej doniosłości naszego tematu, aby oszczędzić tym, co szczerze szukają prawdy, próżnej gadaniny i spierania się o słowa. Postaram się też wyjaśnić nieporozumienia narosłe wokół niego, w które tylu popadło, i przedstawić im prawdziwe i dobrze uzasadnione rozumienie tej wielkiej tajemnicy pobożności. Spróbuję więc pokazać:
po pierwsze, jaka jest właściwa podstawa całości nauki o usprawiedliwieniu;
po drugie, co to jest usprawiedliwienie;
po trzecie, kim są ci, którzy zostali usprawiedliwieni; wreszcie, po czwarte, pod jakimi warunkami zostali oni usprawiedliwieni.

I. Przystąpmy więc najpierw do przedstawienia właściwej podstawy całości nauki o usprawiedliwieniu.

1. Człowiek został stworzony na obraz Boga. Uczyniony więc został świętym, tak jak święty jest Ten, który go stworzył: miłosiernym, tak jak sam Stwórca wszystkich rzeczy jest miłosierny; doskonałym, tak jak jego Ojciec, który jest doskonały w niebie.

Tak jak Bóg jest miłością, tak człowiek mieszkający w miłości mieszkał w Bogu, a Bóg w nim. Bóg uczynił człowieka obrazem własnej wieczności, niezniszczalnym obrazem Boga chwały. Był więc człowiek, jak sam Bóg, czysty od wszelkiej zmazy grzechu. Obca mu był znajomość zła w jakimkolwiek stopniu, czy formie. Był w swej wewnętrznej i zewnętrznej postaci bezgrzeszny oraz wolny od jakiejkolwiek nieczystości. Miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.

2. Takiemu oto prawemu i doskonałemu człowiekowi dał Bóg doskonałe prawo, w stosunku do którego wymagał całkowitego i doskonałego posłuszeństwa. Wymagał Bóg pełnego posłuszeństwa pod każdym względem bez wyjątku, od momentu kiedy człowiek stał się żywym stworzeniem, aż do końca próby, której został poddany. Żadna taryfa ulgowa za nieposłuszeństwo nie była przewidziana. I doprawdy żadna też nie była potrzebna, gdyż człowiek stanął w zupełności na wysokości zadania, będąc w pełni przygotowanym na wszelkie wyzwanie, tak w słowach jak i działaniu.

3. Bóg w swej suwerennej mądrości uznał za stosowne do całości prawa miłości zapisanego w sercu człowieka (przeciw któremu prawdopodobnie nie był w stanie bezpośrednio zgrzeszyć) dodać jedno prawo pozytywne: Nie wolno wam jeść z drzewa, które rośnie w środku ogrodu, dodając do niego karę: W dniu, w którym tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.

4. Taka była sytuacja człowieka w raju. Przez daną za darmo, niezasłużoną miłość Bożą, był on święty i szczęśliwy. Posiadał znajomość Boga, który w swej istocie jest życiem wiecznym, radował się Nim i miłował. I gdyby też trwał w posłuszeństwie we wszystkim Bogu, na zawsze miał pozostać w pełni miłości. Ale gdyby okazał nieposłuszeństwo choćby w jednej rzeczy, miał utracić wszystko. W dniu tym powiedział Bóg – na pewno umrzesz.

5. Człowiek był nieposłuszny Bogu; zjadł z drzewa, o którym Bóg powiedział: nie wolno ci z niego jeść. W tym więc dniu skazany został na mocy sprawiedliwego wyroku Bożego. Był to wyrok, o którym był ostrzeżony zanim został on wydany. A w momencie kiedy skosztował owocu, umarł. Jego dusza umarła, ponieważ została oddzielona od Boga. Jeśli bowiem dusza jest oddzielona od Boga, ma nie więcej życia niż ciało oddzielone od duszy. Podobnie i ciało stało się zniszczalne i śmiertelne tak, że i ono zostało ogarnięte przez śmierć. Nie dość na tym, stawszy się umarłym w duchu i wobec Boga, martwym w grzechu, stał się podległy śmierci wiecznej tj. zniszczeniu ciała i duszy w ogniu nieugaszonym.

6. Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, ponieważ dotknęła tego, który był naszym wspólnym ojcem i reprezentantem nas wszystkich. Dlatego przez przestępstwo jednego wszyscy są umarli, umarli wobec Boga, martwi w grzechu, gdyż pod wyrokiem śmierci wiecznej mieszkają w zniszczalnym i śmiertelnym ciele, które ma wkrótce ulec rozkładowi. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez przestępstwo jednego wyrok potępienia spadł na wszystkich.

7. W takim stanie byliśmy, owszem, cała ludzkość, kiedy tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, abyśmy nie zginęli, ale mieli żywot wieczny. Kiedy się wypełnił czas, stał się człowiekiem, inną wspólną głową ludzkości, drugim właściwym rodzicem i reprezentantem całego rodu ludzkiego. I jako taki, nasze cierpienia wziął na siebie, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. On złożył swoje życie w ofierze. Wylał swą krew za grzeszników. On wziął nasze grzechy w swym własnym ciele na drzewo, abyśmy jego ranami mogli być uleczeni, i aby przez tę jedną ofiarę, raz złożoną, odkupił mnie i całą ludzkość, uczyniwszy w ten sposób pełną, doskonałą i wystarczającą ofiarę oraz zadośćuczynienie za grzechy całego świata.

8. Ze względu na to, że Syn Boży zakosztował śmierci za każdego. Bóg świat ze sobą pojednał, nie zaliczając nikomu jego poprzednich upadków. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego, przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Tak więc przez wzgląd na swego umiłowanego Syna, na to co uczynił i wycierpiał dla nas, Bóg zapewnia nam w oparciu o Niego, jako jedyny warunek i jedyne nasze oparcie w działaniu, zarówno zaniechanie kary należnej za nasze grzechy, jak i przywrócenie nas do łaski, a naszych martwych dusz do życia duchowego i dziedzictwa wiecznego.

9. Oto właściwa podstawa całej nauki o usprawiedliwieniu. Przez grzech pierwszego Adama, który był nie tylko ojcem, ale również reprezentantem nas wszystkich, wszyscyśmy zgrzeszyli i staliśmy się dziećmi gniewu, albo też, by użyć słów Apostoła, przyszło potępienie na wszystkich ludzi. Podobnie za sprawą ofiary za grzech uczynionej przez drugiego Adama, jako reprezentanta nas wszystkich. Bóg jest tak dalece pojednany z całym światem, że dał mu Nowe Przymierze. Spełniwszy raz Jego niezbędny warunek nie ma już żadnego potępienia dla nas, ale jesteśmy usprawiedliwieni darmo, z łaski, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie.

II. 1. Ale co to właściwie znaczy być usprawiedliwionym? Czym jest usprawiedliwienie?

Jest to drugi z kolei punkt, który podjąłem się omówić. Z tego, co jak dotąd zostało powiedziane, można uznać za rzecz oczywistą, że usprawiedliwienie nie polega na rzeczywistym uczynieniu kogoś prawym czy sprawiedliwym. To byłoby uświęcenie, które w rzeczy samej jest do pewnego stopnia bezpośrednim owocem usprawiedliwienia, niemniej jednak jest odmiennym darem Bożym i o całkowicie odmiennym charakterze. Usprawiedliwienie odnosi się do tego, co Bóg czyni dla nas przez swego Syna, uświęcenie zaś do tego, co sprawia w nas przez swego Ducha. Tak więc chociaż w niektórych wypadkach pojęcie usprawiedliwiony albo usprawiedliwienie bywa używane na tyle szeroko, że zawiera również sens uświęcenia, to jednak we właściwym tego słowa znaczeniu są one wystarczająco wyraźnie rozróżnione tak przez św. Pawła, jak i innych natchnionych autorów.

2. Ani też owo daleko idące uroszczenie, że usprawiedliwienie jest oczyszczeniem nas z oskarżenia, w szczególności oskarżenia przez szatana, nie jest łatwe do udowodnienia w oparciu o jakikolwiek jasny tekst Pisma Świętego. W całym ujęciu tej kwestii w oparciu o Pismo Święte ani oskarżyciel, ani jego oskarżenie nie wydają się w ogóle być brani pod uwagę.

Nie da się zaprzeczyć, że szatan jest w istocie oskarżycielem ludzi, gdyż został tak wyraźnie nazwany. Ale nie wydaje się, żeby Apostoł w jakikolwiek sposób, nawet w przybliżeniu, uczynił odniesienie do niego we wszystkim, co napisał na temat usprawiedliwienia w Liście do Rzymian czy Galacjan.

3. Jest również daleko łatwiej z góry założyć niż dowieść w oparciu o jasne świadectwo tekstu Pisma Świętego, że usprawiedliwienie jest oczyszczeniem nas od oskarżenia wniesionego przeciw nam przez Prawo. Przynajmniej, jeśli ta na silę, nienaturalna interpretacja oznacza mniej więcej tyle, że mimo iż przekroczyliśmy prawo Boże i przez to zasłużyliśmy na potępienie w piekle, Bóg nie wymierza kary tym, którzy zostali usprawiedliwieni, mimo że na nią zasłużyli.

4. Z usprawiedliwienia bynajmniej nie wynika, że Bóg jest wprowadzony w błąd w odniesieniu do tych, których usprawiedliwia, gdyż uważa ich za to, czym faktycznie nie są czyli, że traktuje ich jako innych niż są. Z usprawiedliwienia wcale nie wynika, że Bóg wydaje o nas osąd wbrew prawdziwej naturze rzeczy, że uważa nas za lepszych, niż rzeczywiście jesteśmy albo, że przyjmuje, że jesteśmy prawi, kiedy faktycznie nie jesteśmy. Z pewnością nie. Osąd wszechwiedzącego Boga dokonywany jest zawsze według kryterium prawdy. Ani też nigdy nie może być zgodne z Jego nieomylną mądrością, żeby uważał, że ja jestem niewinny, prawy albo święty, ponieważ ktoś inny jest. Ani nie jest możliwe, że raczej pomyli mnie z Chrystusem niż Dawidem, czy Abrahamem. Niech każdy, komu Bóg dał zdolność rozumienia rzeczy, rozważy to bez przyjętych z góry założeń, a wtedy nie może nie spostrzec, że takie pójście usprawiedliwienia ani nie jest zgodne z rozumem, ani z Pismem.

5. Na podstawie tekstu Pisma pojęcie usprawiedliwienie jest po prostu wybaczeniem czy też przebaczeniem za grzechy. Jest to akt Boga Ojca, przez który, dla przebłagania uczynionego krwią swego Syna, okazuje On sprawiedliwość (czy też miłosierdzie) w cierpliwości swojej pobłażliwie odnosząc się do przedtem popełnionych grzechów. Takie jest proste i naturalne przedstawienie tej kwestii przez św. Pawła w całym Liście do Rzymian. Tak właśnie wyjaśnia ją on sam, w szczególności w tym i następnym rozdziale Listu do Rzymian. Tak więc w następnych wersetach jest, by zacytować jeden tylko fragment: Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości, i których grzechy są zakryte; Błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta. Temu, kto został usprawiedliwiony, albo komu przebaczono. Bóg grzechu nie poczyta za potępienie. Dlatego Bóg nie potępi go czy to w tym życiu, czy przyszłym. Jego grzechy, wszystkie jego przeszłe grzechy, popełnione myślą, słowem, czy uczynkiem są zakryte, albo inaczej, wymazane. Nie będą one więcej pamiętane, ani przytaczane przeciwko niemu tak, jak gdyby nie zostały popełnione. Bóg nie wymierzy grzesznikowi kary, na którą zasłużył, ponieważ Jego umiłowany Syn wycierpiał ją za niego. Odkąd tylko zostaliśmy zachowani przez Umiłowanego, pojednani z Bogiem przez Jego krew, bezustannie miłuje nas, błogosławi i dogląda tak, jak gdybyśmy nigdy nie popełnili grzechu. Trzeba jednak przyznać, że w jednym miejscu Apostoł wydaje się znacznie rozszerzać sens pojęcia usprawiedliwienie, a mianowicie kiedy powiada: Nie ci, którzy Zakonu słuchają, są sprawiedliwi u Boga, lecz ci, którzy Zakon wypełniają, usprawiedliwieni będą. Wydaje się, że w tym miejscu Apostoł odnosi usprawiedliwienie do wyroku sądu ostatecznego. Bez wątpienia w tym samym sensie używa pojęcia usprawiedliwienia sam nasz Pan, kiedy powiada: na podstawie stów twoich będziesz usprawiedliwiony, dając w ten sposób wyraz temu, ze z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu. Ale nie wydaje się być możliwe przytoczenie choćby jednego jeszcze takiego przypadku użycia pojęcia usprawiedliwienia przez św. Pawła w tym dość odległym sensie. W oparciu o ogólną wymowę tekstów Apostoł, a jest rzeczą ewidentną, że zwykle nie używa on go w ten sposób, a już wcale w tekście, który mamy przed sobą. Ten ostatni wyraźnie mówi nie o tych, którzy już dokonali biegu, ale o tych, którzy w chwili obecnej właśnie zaczynają biegnąc w wyścigu, który jest przed nimi.

III. l. Ale oto trzeci punkt, który podjąłem się omówić, mianowicie kim są ci, którzy zostali usprawiedliwieni? Apostoł odpowiada wyraźnie, że są nimi bezbożni: Bóg usprawiedliwia bezbożnych, bezbożnych wszelkiego rodzaju i stopnia i nikogo innego, tylko bezbożnych. Skoro sprawiedliwi nie potrzebują upamiętania, nie potrzebują więc i przebaczenia. Jedynie grzesznicy podlegają przebaczeniu, gdyż tylko grzech podlega przebaczeniu. Przebaczenie więc ma bezpośrednie odniesienie do grzechu i (ze względu na swą istotę) do niczego innego. To nasza niesprawiedliwość jest tym, w stosunku do czego przebaczający Bóg jest miłosierny. To naszej nieprawości Bóg więcej nie pamięta.

2. Aspekt ten w ogóle nie wydaje się być brany pod uwagę przez tych, co uporczywie twierdzą, że człowiek musi być uświęcony tj. święty, zanim może zostać usprawiedliwiony. W szczególności twierdzą tak ci, którzy utrzymują, że powszechna świętość i posłuszeństwo muszą poprzedzać usprawiedliwienie, co jest fałszem, chyba że mają na myśli usprawiedliwienie w czas sądu ostatecznego, co nie jest przedmiotem naszych rozważań tutaj. Twierdzenie to jest tak dalece fałszywe, że jego samo przypuszczenie jest:

po pierwsze, całkowicie niemożliwe, gdyż jeśli nie ma miłości Boga, to nie ma świętości; miłość Boga zaś jest tylko z poczucia Jego umiłowania nas;

po drugie, jest ono jawnie wewnętrznie sprzeczne, gdyż z samej definicji pojęcia grzesznik wynika, że to nie świętemu, ale grzesznikowi przebacza się.

Bóg usprawiedliwia nie pobożnych, lecz bezbożnych; nie tych, którzy już są święci, ale nieprawych. Pytanie pod jakim warunkiem dokonuje się usprawiedliwienie, będzie wkrótce przedmiotem naszych rozważań, ale jakikolwiek warunek by to nie był, nie może być nim świętość. Gdyby jednak ktoś twierdził przeciwnie, uznałby tym samym, że Baranek Boży gładzi jedynie te grzechy, które zostały już poprzednio zgładzone.

3. Czy więc dobry Pasterz szuka i ocala jedynie tych, co są już odnalezieni? Nie. Szuka i ocala zagubionych. Przebacza tym, którzy potrzebują jego przebaczającego miłosierdzia. Wybawia z poczucia winy za grzech i z jego mocy grzeszników wszelkiego rodzaju i stopnia, ludzi, którzy aż do chwili wybawienia byli zupełnie bezbożni. Miłość Ojca nieobecna w nich była, w rezultacie nie mieszkało w nich nic dobrego, żadne dobre czy prawdziwie chrześcijańskie usposobienie, lecz wszystko to, co złe i budzące odrazę: pycha, złość, miłość ziemska, i owoce zamysłu ciała, który jest wrogi Bogu.

4. Ci, co są chorzy, których ciężar grzechów jest nie do zniesienia, ci potrzebują lekarza. Ci, co są winni, którzy jęczą od gniewu Bożego, ci potrzebują przebaczenia. Ci, co są już potępieni nie tylko przez Boga, ale także przez własne sumienie, jakby przez oczy tysiąca świadków, z powodu wszelkiej bezbożności tak w myśli, słowie jak i czynach, ci właśnie wołają do tego, który usprawiedliwia bezbożnych przez odkupienie, jakie jest w Jezusie; wołają do Niego bezbożni i ten, który zanim nie zostanie usprawiedliwiony nie czyni nic dobrego, nic prawdziwie cnotliwego czy świętego, ale stale tylko zło. Ponieważ serce bezbożnego jest w sposób nieunikniony z gruntu złe, dopóki miłość Boża nie jest rozlana w nim. Jak długo bowiem zepsute jest drzewo, jego owoc jest również zepsuty, gdyż nie może źle drzewo rodzić dobrych owoców.

5. Jeśli jednak ktoś zaprzeczy i stwierdzi, że przecież człowiek zanim zostanie usprawiedliwiony, może karmić głodnych, czy przyodziewać nagich, a to przecież są dobre uczynki - odpowiedź na to jest łatwa. Owszem, może je czynić i to zanim zostanie usprawiedliwiony. W pewnym sensie są to dobre uczynki, gdyż są dla ludzi dobre i pożyteczne. Ale bynajmniej z tego nie wynika, że we właściwym tego słowa znaczeniu są one dobre same w sobie, albo dobre w oczach Boga. Wszystkie prawdziwie dobre uczynki (by użyć stów naszego Kościoła) są następstwem usprawiedliwienia i są przeto dobre i mile Bogu w Chrystusie, ponieważ wypływają z prawdziwej i żywej wiary. Według kryterium rozumu wszystkie, w chrześcijańskim tego słowa znaczeniu, uczynki dokonywane przed usprawiedliwieniem nie są dobre na ile nie wypływają z wiary w Jezusa Chrystusa, chociaż z jakiejś wiary w Boga mogą wypływać. Niemniej jednak, ponieważ nie są czynione według woli i nakazu Boga, bez wątpienia (co może się wydać niektórym bardzo dziwne) mają charakter grzechu.

6. Być może ci, co podważają ten pogląd, nie dość uważnie zanalizowali ważki powód, dla którego żadne uczynki dokonane przed usprawiedliwieniem nie mogą być prawdziwie i właściwie dobre. Argument przedstawia się następująco:

(1) Żadne uczynki nie są dobre, jeśli nie są dokonane według woli i nakazu Boga;

(2) Ale żadne uczynki dokonane przed usprawiedliwieniem nie są dokonane według woli i nakazu Boga.
Wniosek: żadne uczynki dokonane przed usprawiedliwieniem nie są dobre.

Pierwsze twierdzenie jest oczywiste. Drugie twierdzenie okaże się równie oczywiste i niepodważalne jeśli tylko weźmiemy pod uwagę, że wolą Boga i nakazem jest żeby wszystkie nasze uczynki były dokonywane w miłości (en agape), w miłości do Boga, której owocem jest miłość do całej ludzkości. Ale żadne nasze uczynki nie mogą być dokonane w takiej miłości kiedy brak nam miłości Ojca (Boga jako naszego Ojca). A miłość ta nie może w nas zamieszkać dopóki nie otrzymamy ducha synostwa, w którym wołamy-w naszych sercach: Abba. Ojcze. Dlatego jeśli Bóg nie usprawiedliwia bezbożnych i tego, kto w powyższym sensie nie dokonuje dobrych uczynków, to Chrystus umarł na próżno. Pomimo więc Jego śmierci, żaden żyjący nie może zostać usprawiedliwiony.

IV. l. Wreszcie, pod jakim warunkiem zostaje usprawiedliwiony zupełnie bezbożny, który dopóki nie zostanie usprawiedliwiony nie dokonuje dobrych uczynków. Pod jednym jedynym, mianowicie – wiary. Kto wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnych, nie będzie sądzony; owszem, przeszedł ze śmierci do żywota. Ponieważ sprawiedliwość Boża (albo miłosierdzie) przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących; ...którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, ...aby On sam był sprawiedliwym i (zgodnie ze swą sprawiedliwością) usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa. ...Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków Zakonu, bez uprzedniego posłuszeństwa prawu moralnemu, którego aż do teraz nie był w stanie wykonywać. Z następujących słów wydaje się jasne, że to właśnie prawo moralne i ono jedynie jest celem: Czy więc Zakon unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie. Zakon utwierdzamy. Jakie przez wiarę prawo ustanawiamy? Nie prawo rytualne ani ceremonialne -Prawo Mojżesza. Bynajmniej. Ustanawiamy wielkie, niezmienne prawo miłości, świętą miłość Boga i naszego bliźniego.

2. Wiara we właściwym sensie jest boskim, nadnaturalnym dowodem (elen-chos), albo też świadectwem rzeczy niewidzialnych, niepostrzegalnych zmysłowo, gdyż odnoszących się do przeszłości, przyszłości, albo tego, co duchowe.

Wiara usprawiedliwiająca w sposób konieczny pociąga za sobą nie tylko boski dowód, czy świadectwo, że Bóg był w Chrystusie jednając świat ze sobą, ale także niezachwianą pewność i ufność, że Chrystus umarł za moje grzechy, że umiłował mnie i oddał siebie za mnie. Kiedykolwiek więc grzesznik wyzna tę wiarę, czy to we wczesnym dzieciństwie, czy to w sile wieku, czy w podeszłej starości, Bóg usprawiedliwi bezbożnego. Przez wzgląd bowiem na Syna swego, Bóg przebacza i udziela absolucji temu, który aż dotąd nie miał w sobie nic dobrego. Upamiętanie Bóg dał mu rzeczywiście wcześniej. Ale owo upamiętanie było tylko poczuciem pragnienia wszelkiego dobra i obecności wszelkiego zła. Jakiekolwiek więc dobro ma on, albo czyni, odkąd po raz pierwszy uwierzył w Boga przez Chrystusa, jest ono nie znajdywane przez wiarę, ale przynoszone przez nią jako jej owoc. Najpierw drzewo jest dobre, a potem przynosi także dobry owoc.

3. Nie potrafię opisać natury wiary inaczej niż przez słowa naszego Kościoła: Jedynym instrumentem zbawienia (którego usprawiedliwienie jest częścią) jest wiara: jest ona (...) niezachwianą pewnością i ufnością (...) że Bóg zarówno odpuścił jak i odpuści nasze grzechy, że on na nowo ma w nas upodobanie, (...) dla zasług śmierci i cierpień Chrystusa...

Ale musimy zwrócić uwagę, aby nie okazać Bogu opieszałości poprzez zmienną i chwiejną wiarę. (...) Piotr idąc do Chrystusa po wodzie z powodu słabości wiary był w niebezpieczeństwie utonięcia. Tak i my, jeśli zaczniemy wahać się i mieć wątpliwości, tak jak Piotr, znajdziemy się w niebezpieczeństwie utonięcia, i to nie w wodzie, ale w bezdennej otchłani ognia piekielnego.

Posiądźmy przeto mocną i pewną wiarę, nie tylko, że śmierć Chrystusa jest pożytkiem dla (...) całego świata, (...) ale (...) że On uczynił (...) zupełną i wystarczającą ofiarę dla ciebie, doskonale oczyszczenie twoich grzechów tak, żebyś (...) ty mógł powiedzieć wraz z Apostołem, (...) On ukochał ciebie, i oddal samego siebie za ciebie. Znaczy to bowiem tyle (...) co uczynić Chrystusa twoim, i udzielić Jego zasług także tobie.

4. Kiedy twierdzę, że wiara jest warunkiem usprawiedliwienia, mam na myśli przede wszystkim to, że nie ma usprawiedliwienia bez niej. Kto nie wierzy, już jest osądzony, i tak długo jak nie wierzy, to osądzenie jest nieusuwalne i gniew Boży ciąży nad nim. Albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, niż imię Jezusa Nazaretańskiego, nie ma też żadnej innej zasługi, przez którą osądzony grzesznik może kiedykolwiek zostać wybawiony od winy grzechu; tak więc nie ma innej drogi uzyskania działu w jego zasłudze niż przez wiarę w Jego imię. Jak długo więc pozostajemy bez tej wiary, jesteśmy obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, dalecy od społeczności izraelskiej i bez Boga na świecie. Jakichkolwiek cnót, by tak powiedzieć, człowiek by nie miał - mam na myśli tych, którym Ewangelia jest zwiastowana, bo czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? -jakichkolwiek dobrych uczynków (by tak je nazwać) by nie dokonywał, nie daje to zysku, gdyż nadal pozostaje on dzieckiem gniewu i przekleństwo ciąży nad nim, dopóki nie uwierzy w Jezusa.

5. Wiara jest więc koniecznym warunkiem usprawiedliwienia, więcej -jest ona jedynym i koniecznym warunkiem. Jest to drugi punkt, na który warto zwrócić uwagę: z chwilą, kiedy Bóg udziela wiary (jest ona darem Bożym) bezbożnemu, który nie dokonuje dobrych uczynków, wiara poczytana jest mu za sprawiedliwość. W czasie poprzedzającym tę chwilę, brak mu jest jakiejkolwiek sprawiedliwości, nawet negatywnej, czy też jakiejkolwiek niewinności. Wara jest mu bowiem poczytana za sprawiedliwość nie wcześniej niż uwierzy. Nie jakoby Bóg (jak już wcześniej to zaznaczyliśmy) uznał go za to, czym nie jest. Ale ponieważ za nas grzechem uczynił Chrystusa (tj. potraktował go jako grzesznika) i ukarał za nasze grzechy, to tym samym uznał nas za sprawiedliwych od momentu, w którym uwierzymy w Niego, w konsekwencji, nie zostajemy przez Boga ukarani za nasze grzechy, ale potraktowani tak, jak byśmy byli prawi i bez winy.

6. Zapewne trudność w przyjściu za prawdziwe twierdzenia, że wiara jest jedynym warunkiem usprawiedliwienia, musi wynikać z jej niezrozumienia. Przez twierdzenie to mamy na myśli, że jest wiara jedyną rzeczą, bez której nikt nie zostaje usprawiedliwiony, jedyną rzeczą, która jest bezpośrednio, niezbywalnie i absolutnie konieczna, aby nastąpiło przebaczenie. Z jednej strony, nawet gdyby człowiek posiadał wszystko inne, ale bez wiary, nie mógłby zostać usprawiedliwiony. Z drugiej strony, gdyby brakowało mu wszystkiego innego, ale miał wiarę, nie mógłby nie zostać usprawiedliwiony.

Wyobraźmy sobie bowiem jakiegoś grzesznika, w pełnym tego słowa znaczeniu, bezbożnego, całkowicie niezdolnego do myślenia, mówienia i czynienia dobra, zasługującego wyłącznie na ogień piekielny - wyobraźmy sobie, powiadam, że ten bezradny i zupełnie beznadziejny grzesznik oddaje się bez reszty miłosierdziu Bożemu w Chrystusie (czego w rzeczy samej nie jest w stanie uczynić, jak tylko za sprawą łaski Bożej) - któż może wątpić, że z tą chwilą dostąpi przebaczenia? Któż będzie twierdził, że cokolwiek jeszcze jest niezbywalnie konieczne, aby ów grzesznik mógł zostać usprawiedliwiony.

Otóż, jeśli kiedykolwiek od początku świata był taki przypadek (a czyż nie było, i czy nie ma dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy takich przypadków?) to w sposób oczywisty wynika, że wiara w powyższym tego słowa znaczeniu jest w istocie jedynym warunkiem usprawiedliwienia.

7. Nie godzi się, aby nędzne, pełne winy, grzeszne robaki, które jakichkolwiek błogosławieństw by nie dostąpiły (od najmniejszej kropli wody, co daje ochłodę naszemu podniebieniu, po niezmierzone bogactwa chwały wieczności), otrzymują je z łaski, wyłącznie z Bożego upodobania, a nie tytułem zwrotu przez Boga należności, aby te grzeszne robaki stawiały Jemu pytanie o powody postępowania. Nie przystoi nam stawiać pytań Jemu, który nie zdaje przed nikim rachunku, ani też kwestionować, dlaczego uczynił wiarę warunkiem, jedynym warunkiem, usprawiedliwienia: Dlaczego zadekretowałeś, mógłby ktoś powiedzieć, że ten, co uwierzy i tylko on, zostanie zbawiony? Jest to ta myśl, którą św. Paweł tak mocno podkreśla w dziewiątym rozdziale Listu do Rzymian, mianowicie, że warunki przebaczenia i Bożej akceptacji muszą zależeć nie od nas, lecz od tego, który nas powołuje. W ustalaniu swych warunków, nie według naszych kryteriów, ale własnych kryteriów dobra, Bóg nie jest niesprawiedliwy. Może On bowiem sprawiedliwie powiedzieć: zmiłują się nad kim się zmiłuję, mianowicie nad tym, który wierzy w Jezusa. A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani jego zabiegów, w oparciu o jaki warunek dokona się Boża akceptacja, lecz od zmiłowania Bożego. Bóg bowiem nie akceptuje nikogo inaczej jak tylko na podstawie darmo danej miłości i niczym niezasłużonego dobra. Dlatego okazuje zmiłowanie nad kim chce, mianowicie nad tymi, którzy wierzą w Syna Jego miłości, a kogo chce, tj. tych, którzy nie wierzą, przywodzi do zatwardziałości tzn. pozostawia ich całkowicie zatwardziałości ich własnych serc.

8. Jeśli uwierzysz w Pana Jezusa Chrystusa, będziesz zbawiony. Jeden jednak powód ustanowienia wiary warunkiem usprawiedliwienia, można w pokorze zrozumieć, jest nim mianowicie ukrycie przed człowiekiem pychy. Pycha już doprowadziła do zguby samych aniołów Bożych, zmiótł jedną trzecią część gwiazd niebieskich. Podobnie pycha zaważyła na słowach kusiciela: Będziecie jako bogowie. Przez nią właśnie, przez zadufanie w sobie samym, Adam zgrzeszył i sprowadził na świat grzech i śmierć. Było więc aktem mądrości godnej Boga, że ustanowił taki właśnie warunek pojednania dla niego jak i całej potomności, gdyż skutecznie mógł przywieść do pokory, uniżenia i zetrzeć w proch pychę. Temu właśnie służy wiara. Pasuje ona dobrze do tego celu, ponieważ ten, który z wiarą przychodzi do Boga, musi skierować swój wzrok wyłącznie na własne zło, winę, bezradność, nie bacząc w najmniejszym stopniu na jakiekolwiek domniemane dobro w sobie, jakąkolwiek cnotę, czy prawość. Potępiwszy i skruszywszy swoje ja musi przyjść taki, jaki naprawdę jest, tzn. jako całkowity, tak wewnętrznie jak i zewnętrznie, grzesznik, przynosząc do Boga całą swą bezbożność oraz przyznając się do grzechu i upadłości, jedynych owoców własnego ja. Oto wtedy i tylko wtedy, kiedy usta będą zamknięte i stanie grzesznik jako podległy sądowi Bożemu, będzie mógł spojrzeć na Jezusa jako na zupełne i wyłączne ubłaganie za grzechy jego. Tylko wtedy może znaleźć się w Nim i otrzymać sprawiedliwość, która jest od Boga przez wiarę.

9. Ty, który jesteś bezbożny, a słuchasz albo czytasz te słowa. Ty, który sam przez się jesteś niczym, tylko bezradnym i nędznym grzesznikiem, wzywam cię w obliczu Boga, sędziego wszystkich, pójdź do Niego z całą swą bezbożnością. Uważaj, abyś nie zgubił swej duszy przez powoływanie się w ten czy inny sposób na swą sprawiedliwość. Idź do Niego taki jaki naprawdę jesteś: całkowicie bezbożny, pełen winy, zgubiony i złamany, zasługujący i rzeczywiście pogrążony w piekle, a właśnie wtedy znajdzie On w tobie upodobanie i poznasz, że usprawiedliwia bezbożnych. Jako taki przywiedziony zostaniesz do krwi, którą się kropi, jako utrapiony, bezradny i osądzony grzesznik. Ale patrz na Jezusa: Oto jest Baranek Boży, który gładzi twoje grzechy. Nie powołuj się na uczynki, sprawiedliwość, ani na pokorę, skruchę czy szczerość! W żaden sposób. To oznaczałoby w istocie zaprzeć się Pana, który cię odkupił. Nie. Powołuj się jedynie na krew przymierza, okup zapłacony za twą pyszną, upartą i grzeszną duszę. Kim jesteś, że oto widzisz i czujesz swą wewnętrzną i zewnętrzną bezbożność? Jesteś człowiekiem. Chcę ciebie dla mojego Pana. Stawiam ci wyzwanie, abyś stał się dzieckiem Bożym przez wiarę. Pan potrzebuje ciebie. Ty, który czujesz, że nadajesz się tylko do piekła, właśnie nadajesz się, by zwiastować Jego chwałę, chwałę Jego darmo danej łaski, usprawiedliwiającej bezbożnych i Tego, któremu obce są dobre uczynki. O przyjdź natychmiast. Wierz w Pana Jezusa, a ty, nawet ty, będziesz pojednany z Bogiem.

(Jan Wesley, „Poucz mnie o tym czego nie wiem. Zbiór kazań”, Warszawa, 2001; Prawa autorskie Wydawnictwo Pielgrzym Polski, ul. Mokotowska 12, 00-561 Warszawa.)