OTWARTE SERCA, OTWARTE UMYSŁY, OTWARTE DRZWI
 Takimi pragną być ludzie, których nazwano metodystami

NAWRÓCENIE WESLEYA

24-05-2014
Dziwne ogrzanie serca


           NAWRÓCENIE JANA WESLEYA

Dziś - 24 maja - przypada 276 rocznica nawrócenia Jana Wesley'a, duchownego Kościoła Anglii, twórcy Metodyzmu. Dzień ten tak wspominał w swoim pamiętniku:

"Była to środa, 24 maja 1738 roku, jak mi się zdaje, około piątej nad ranem, gdy otworzyłem Nowy Testament i natrafiłem na następujące słowa: [...] darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami Boskiej natury (II Piotra 1,4). Gdy wychodziłem z domu, ponownie otworzyłem Biblię i przeczytałem: Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego (Mar. 12,34). Po południu poproszono mnie bym poszedł do katedry św. Pawła. Śpiewano Psalm 130: Z głębokości wołam do ciebie Panie! Panie, wysłuchaj głosu mojego! Nakłoń uszu swych na głos błagania mego! Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi? Lecz u Ciebie jest odpuszczenie, aby się Ciebie bano, w Panu pokładam nadzieję, dusza moja żyje nadzieją. Oczekuje słowa Jego. Dusza moja oczekuje Pana. Tęskniej niż stróże poranku, bardziej niż stróże poranku. Izraelu, oczekuj Pana, gdyż u Pana jest łaska i odkupienie u niego obfite! On sam odkupi Izrael od wszystkich win jego.

Wieczorem bardzo niechętnie udałem się na spotkanie przy Aldersgate Street, gdzie jeden z obecnych czytał „Przedmowę Lutra do Listu do Rzymian”. Gdzieś na kwadrans przed dziewiątą, gdy czytany tekst opisywał zmianę, jakiej w sercu człowieka dokonuje Bóg przez wiarę w Chrystusa, poczułem dziwne rozgrzanie serca. Poczułem, że w kwestii zbawienia polegam wyłącznie na Chrystusie i zostało mi dane zapewnienie, że On zgładził wszystkie moje grzechy i uwolnił mnie od zakonu grzechu i śmierci (por. Rzym. 8,2). Ze wszystkich sił zacząłem modlić się za tych, którzy w szczególny sposób szkodzili mi i prześladowali mnie. Zaraz potem złożyłem świadectwo o tym, co po raz pierwszy poczułem w moim sercu. Wkrótce jednak nieprzyjaciel zaczął szeptać mi do ucha: „To nie może być wiara, no bo gdzie jest twoja radość?” Wtedy też pouczono mnie, że pokój i zwycięstwo nad grzechem są sprawą podstawową, jeśli chodzi o wiarę w sprawcę naszego zbawienia, lecz jeśli chodzi o radość, która zawsze towarzyszy początkom wiary, szczególnie w przypadku osób pogrążonych uprzednio w głębokim smutku, to Bóg czasami daje ją, a czasami nie, stosownie do własnych zamysłów woli. Gdy tylko wróciłem do domu, zaczęły się ciężkie zmagania z pokusami, lecz zawołałem do Pana i zniknęły. Ilekroć wznosiłem swe oczy ku górze, On zsyłał mi pomoc ze świętego miejsca swego (por. Ps. 3,5). Odkryłem też, na czym polega główna różnica pomiędzy stanem obecnym a poprzednim: kiedyś będąc pod zakonem, walczyłem ze wszystkich sił, tak jak czynię to teraz, będąc pod łaską, lecz poprzednio czasami [jeśli nie często] wychodziłem z tych zmagań pokonany. Tym razem to ja jestem zwycięzcą."

       
 
Prawdopodobne miejsce, gdzie, 24 maja 1738 roku, Jan Wesley "poczuł cudowne rozgrzanie swego serca".
To doświadczenie Łaski było początkiem metodyzmu.
Ta tablica jest wyrazem wdzięczności umieszczonym tutaj przez Seminarium Teologiczne Drew Episkopalnego Kościoła Metodystycznego w Madison, stan New Jersey (USA), sierpień 1926 roku.